poniedziałek, 5 maja 2014

Langwedocja - Oppidum d'Ensérune i osuszone jezioro Montady

Dawno temu i przez długie lata, słowo Gall kojarzyło mi się z naszym Gallem Anonimem. Obecnej młodzieży kojarzy się z pewnością przede wszystkim z komiksami i filmami o "najsławniejszych" Gallach, czyli Obeliksie i Asteriksie. Mam tu na myśli takie pierwsze skojarzenie, bo jednak każdy bardziej czy mniej oczytany człowiek coś tam na historii o Frankach i Gallach słyszał. 


I w pierwszą sobotę maja miałam okazję zobaczyć prawdziwą wioskę galijską, to znaczy ruiny w miejscu gdzie dawno temu istniało tzw Oppidum Ensérune. 
Ensérune to nazwa własna. 
Co zaś dokładnie oznacza "oppidum"? Oppidum to miejsce obronne na wysokości czy wzgórzu lub inne większe skupisko ludzkie w epoce żelaza.



Ensérune leży w Langwedocji, w zachodniej części departamentu Herault, 10 km od Béziers. 
Do Narbonne (departament Aude) jest tylko 17 km, a do Morza Śródziemnego 17 km.



Od strony północnej wzgórza, na którym znajduje się Ensérune, znajduje się inna ciekawostka - tym razem geograficzna - czyli osuszone w XIII wieku jezioro Montady, gdzie do tej pory widać parcele ułożone jak promienie słońca wokół najniższej , owalnej parceli.







Droga wiodąca do Ensérune ozdobiona cyprysami…

Na lewo od owej drogi widać w oddali Morze Śródziemne

Na prawo od osuszonego jeziora można czasem zauważyć przejeżdżające TGV






Te dziury to silosy, czyli ówczesna spiżarnia.  Przechowywano w nich np zboża.
Były hermetycznie zamknięte. Po otwarciu należało zawartość jak najszybciej spożyć.
No cóż, klimat pewnie tez był dość gorący i słońce świeciło jak i dziś potrafi w tych okolicach :)


Pierwsze szczątki zabudowań na zboczu.


Widok na osuszone dziś jezioro, ale w czasach istnienia
Ensérune jezioro było jeszcze jeziorem.
Było rezerwuarem wody i oczywiście miejscem pełnym ryb.


Na tym schemacie widać dobrze na jakim poziomie powyżej morza znajdują się w okolicy (od dolu):

- kanał ewakuacyjny wód jeziora Montady (1247)
- tory kolejowe (1855)

- poziom Kanału Południowego (1667)

- poziom drogi rzymskiej (tzw. Via Dolmitia)

- poziom obecnej drogi wiodącej do Ensérune
A tak jeszcze dziś może wyglądać osuszone jezioro
Montady po ulewnych burzach.
Na ewakuacje całej wody potrzeba czasem kilku dni.



Oppidum Ensérune jest obecnie jednym wielkim muzeum. 
Wstęp dla dorosłych kosztuje 7€50 (2014). Dzieci i młodzież UE do 26 lat nie płacą nic. 
Dla zainteresowanych oto link do strony internetowej muzeum w kilku językach (KLIK).









Pierwsza część wizyty polega na spacerze wśród odkrytych ruin wioski Ensérune (plan dostajemy przy wejściu (istnieje w kilku językach, ale niestety nie ma jeszcze po polsku).

To już tzw dolium (dolia w liczbie mnogiej). Są to ogromne wazy zakopywane w ziemi, które były nieco bardziej praktyczne w użyciu niż silosy (drążone w ziemi). Pojawiły się w III wieku pne i posiadano ich kilka w domu. Przechowywano w nich zboża, oliwę, wina.

Ruiny jednego w domów. Widoki mieli wspaniałe :)

Ruiny domu z kolumną









Dolium


W drodze z części północnej do zachodniej natknęliśmy się na osiołka. Nigdy jeszcze takiego nie widziałam, miał na sobie brązowy krzyż. Jedna ciemna linia sierści wzdłuż grzbietu, a druga w poprzek nieco dalej od strony karku.






A to już dawne nekropolie z początków VI w. pne, które kryły w sobie wiele urn. W III z pne Ensérune rozrosło się do wielkości małego , bogatego miasteczka i na terenie starych nekropolii zaczęły powstawać "nowoczesne" domy z pomieszczeniami wokół małego patio.





W części środkowej znajdowała się tak zwana dzielnica rzemieślników. Widać jeszcze silosy, dalia i głębokie cysterny. Ciekawe jacy rzemieślnicy tam pracowali.






    Uściślijmy teraz jedną rzecz : wioska istniała jedynie przez około VI wieków przed naszą erą. Gdy pojawili się Rzymianie, zniknęła z powierzchni ziemi. Ale przez te krótkich 6 wiekow była ważnym punktem strategicznym i handlowym. Świadczą o tym i odkrycia murów obronych i dziesiątki różnych ceramik z Grecji, Półwyspu Iberyjskiego, no i tych wykonanych lokalnie. Do tego sprzęty dekoracyjne z kości, rogów zwierząt i żelaza. Nawet ze szkła :)

   Natura skrzętnie ukryła ruiny opustoszałej wioski i dopiero w latach 1843-1860 ksiądz z pobliskiej wioski odkrył ich istnienie, czyli nieliczne fragmenty  widoczne gołym okiem. 

   W 1914 roku pewien bogaty jubiler z Béziers wybudował sobie piękną willę na szczycie wzgórza. To w jej budynku mieści się aktualnie muzeum posiadające jedną z największych kolekcji urn pogrzebowych.

   W 1915 Félix Mouret, bogaty właściciel ziemski i prawnik z wykształcenia, zakupuje parcele winnic na wzgórzu.  Odkrywa on ponad 300 grobów i na kilka lat  przed śmiercią przekazuje swe ziemie na rzecz państwa nalegając na kontynuację poszukiwań przez prawdziwych naukowców. 

  Poszukiwaniami tymi kieruje od 1928 roku Louis Sigal, a Mouret dzielnie mu sekunduje aż do swej śmierci. Ensérune pokazuje światu swe nowe (stare) oblicze. 

   W 1933 roku w willi jubilera przejętej przez państwo otwiera się muzeum, a sześć lat później całe Ensérune zostaje wpisane na listę zabytków i dziedzictwa narodowego Francji. Od tamtej pory niemalże bez dłuższych przerw trwają prace archeologiczne i konserwacyjne. 



Wejście do muzeum
Ciekawa publikacja o Ensérune
do zakupienia na miejscu

















    A na koniec pokażę wam skopiowaną z broszurki o Ensérune mapkę najciekawszych wiosek-miejscowosci z epoki żelaza na południu dzisiejszej Francji w regionie Languedoc-Roussillon (Langwedocja-Roussillon). 


Osady z epoki żelaza w Langwedocji i Roussillon (źródło: broszura o Ensérune)

Mam nadzieję, że mój dzisiejszy wpis zachęci do odwiedzin tych okolic tych z was, którzy będą kiedyś wybierali się na południe Francji, czy też przejeżdżających tędy w drodze do Hiszpanii.

A może ktoś z was już tam był?

19 komentarzy:

  1. Naprawdę piękna wycieczka! Podziwiam Twoją chęć ruszania się z domu w wolne dni, kiedy tak wiele podróżujesz służbowo.

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam Twoje posty :D czekam na ten z moją Panią ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milo:) O niej tez bedzie, moze nie od razu, bo chce wiecej "materialu" :)

      Usuń
  3. Jak ja lubie Langwedocje! Piekna, ciekawa i niezadeptana.
    Dzieki za wycieczke!

    OdpowiedzUsuń
  4. Je connais le site, je l'ai visité et aimé; ton reportage le restitue parfaitement. C'est un lieu à voir, l'atmosphère y est magnifique, surtout en été par grand soleil et chaleur. Merci, Nika

    OdpowiedzUsuń
  5. Langwedocja to nazwa mojego ulubionego naleśnika w restauracji:) Zawsze fascynowała mnie Galia, szkoda, że tak niewiele przetrwało, musiało być niezwykle.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za tą ciekawą bardzo porcję wiedzy. Pozdrawiam serdecznie i zdrowia życzę-;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja byłam, ja!! Toż to moje okolice :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak fajnie, ze jest nareszcie ktos z okolic! Bardzo sie ciesze:)

      Usuń
  8. Przejezdzalam, niestety bez zatrzymywania sie, ale mam nadzieje ze jeszcze kiedys tam zawedruje i zostane chociaz na chwile.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak tak czytam Twoje posty to budzi sie do zycia moj instynkt Wloczykija, ktory pogrzebalam gleboko po urodzeniu dzieci, ale ktory wypycha sie na swiatlo dzienne jak tylko czytam lub slysze o fajnej wycieczce. No nic, jeszcze kilka lat, dzieci podrosna i znow bede zwiedzac swiat. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze troche i zaczniesz sie wloczyc na male wycieczki, a potem dalej i wiecej… Cierpliwosci :)

      Usuń
  10. Na wysuszone jezioro mam widok z okna. Faktyczne wszystko ma niepowtarzalny urok. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń