czwartek, 14 marca 2013

Café "Rue de Paris", czyli kawałek Francji w Warszawie



     Dziś popołudniu idąc ulicą Dobrą w Warszawie zauważyłam nagle granatowy neon przypominający do złudzenia francuskie tabliczki z nazwami ulic, a na nim napisane dużymi białymi literami "Rue de Paris", czyli : ulica Paryska.  

Dopiero nieco bliżej widać było małe słowo "café" u góry. 





Nie jest to ani fastfood, ani restauracja. 
Nie jest to też kafejka, ani snack. 
Formula jest niszowa i nie da się zaliczyć do żadnej z powyższych kategorii. 






Można tam zjeść coś o każdej porze dnia. 

Rano są wypieki jak w typowej piekarni francuskiej : croissanty, bagietki. Są też przez cały dzień nadziewane naleśniki francuskie, kanapki z bagietek, sałatki i ciasta. 
I oczywiście kawa pod każdą postacią oraz różnego rodzaju smoothie.
 Okazuje się, że w Warszawie jest takich knajpek aż cztery. Pierwsza powstała podobno już w 1999. Mają wyroby z własnej cukierni, na bazie francuskich receptur. Założycielem firmy jest wżeniony w Warszawę (i Polkę) Francuz z Normandii, który kończył w Brest w Bretanii Wyższą Szkołę Handlową (stąd jego miłość do bretońskich naleśników).





Myślę, że dla osób lubiących klimaty paryskich kafejek może być to dobre miejsce do spotkania na kawę czy zjedzenie lekkiego posiłku. I aż się dziwię, że przez tyle lat nigdy dotąd nie trafiłam w Warszawie na żadną z tych "Rue de Paris". Patrząc po adresach restauracji na ich stronie internetowej widzę, że dwie są na Dobrej, trzecia na Francuskiej, a czwarta na Chałubińskiego. Rzeczywiście rzadko bywam w tych okolicach, więc to wszystko wyjaśnia.







******

9 komentarzy:

  1. Rue de Paris przy Dobrej znam dobrze. Na pierwszym i drugim roku studiów często tam bywałam. Na trzecim już mniej, ponieważ naleśniki bardzo podrożały, a cena przestała być adekwatna do jakości. No i w końcu wyrzucili z oferty mojego ulubionego crepa...

    OdpowiedzUsuń
  2. Paryska kafejka przy ul. Francuskiej - to bardzo akuratne. ;-) Jak kiedyś będę w stolicy, to może się tam udam (oczywiście jeśli znajdę czas, bo zazwyczaj w Warszawie mam napięty grafik).
    Hmm, a wypróbowałaś jakiegoś ich specjału? Z ciekawości pytam, czy dobre. Choć pewnie dobre...

    We Wrocławiu miała się na Kotlarskiej odpalić jakaś restauracja francuska, ale muszę zbadać sprawę, czy to się faktycznie stało. Koniecznie muszę tam zajrzeć, bom ciekawa, co podają (i w jakich cenach).

    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  3. Ulica Dobra...no tak, warszawskie Powiśle było chyba obok Woli swego czasu najbardziej obskurną dzielnicą w Warszawie a tu nagle...paryskie klimaty. Pewnie zajrzę tam przy okazji, w Powiślu zakochałam się ostatnio, przede wszystkim ze względu na obecność mojej ukochanej księgarni "Czuły Barbarzyńca", zaglądam tam więc raczej regularnie. Swego czasu byłam również na obiedzie we francuskiej restauracji na Wiejskiej/Frascati, ale ostatnio jej szukałam i już jej nie było, może ceny były zbyt wyśrubowane, nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki wam dziewczyny za komentarze.
    Dla mnie było to swego rodzaju "odkrycie", bo od lat nie miałam potrzeby tamtędy przechodzić, ale pewnie wszyscy studenci UW znają oba adresy z Dobrej :) Powiśle zmienia się na lepsze coraz bardziej.
    Co do adresu na Francuskiej, to jestem pewna, ze szukali specjalnie lokalu, żeby właśnie mieć "Rue de Paris" na ulicy Francuskiej. :) W końcu to przyciąga uwagę i łatwiej zapamiętać.
    Agnieszko, nie miałam tam czasu wstąpić, ale może skuszę się już niedługo na mały "sprawdzian", bo w najbliższy weekend jadę znów do Warszawy. Popytałam się w moim warszawskim otoczeniu i osoby, które tam kiedyś jadły, były bardzo zadowolone.
    Holly, jadąc już autobusem zauważyłam tego "Czułego barbarzyńcę", ale nie dojrzałam co było w środku. Dzięki tobie dowiaduję się, że to księgarnia, wiec zajrzałam na internet sprawdzić jakiego rodzaju... i widzę, że "barbarzyńców jest dwóch": jeden warszawski, a drugi krakowski :))) Żeby było sprawiedliwie.
    Coccinelle, Agnieszka podpowiedziała powyżej, przy następnej wizycie w Warszawie wpadnij i sprawdź naocznie :). Albo od razu sprawdź oryginalną francuską wersję knajpek we Francji i "z głowy" ... Wszystko przed nami. Planować można wszystko :)))
    Miłego popołudnia
    Nika (Paryż)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem, jak inne zaglądające tu osoby, ale ja b. lubię próbować różnych smaków, więc najchętniej sama się przekonuję, czy coś jest smaczne. :-)
    Najlepsza impreza - wrocławska "Europa na widelcu". O rany, już się nie mogę doczekać!!! :D

    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  6. O to obowiązkowy dla mnie adres do zaliczenia! mniam!

    OdpowiedzUsuń
  7. czytałaś może "Merde! Rok w Paryżu" i resztę? dostałam całą serię od koleżanki i przeczytałam w wakacje, ciekawa jestem co myślisz i czy ma to odniesienie do francuskiej rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam już dość dawno (ale pewnie nie wszystko, sprawdzę co wyszło potem). Niestety widziałam w tym sporo prawdy, choć czasem nieco przerysowanej. Ale każdy inaczej odbiera te same rzeczy i to co szokuje lub dziwi Anglosasa, dla nas jest do zaakceptowania ( i odwrotnie) :)

      Usuń