EURO
![]() |
Czekoladowe piłeczki w cukierni Christian w Strasburgu |
Lipiec rozpoczął się tak trochę mimochodem, bo już od połowy czerwca nie sposób we Francji uniknąć tematu Euro, piłki i meczy. Wszystko inne zeszło na drugi plan. Wielka piłka toczy się nadal i z żalem (ale i dumą) pożegnałam naszą Drużynę, która zasługuje na pisownię z dużej litery.
Francja gra dalej i w momencie gdy piszę te słowa szykuje się do meczu z Niemcami mając oczywiście nadzieję na przejście do finału. Nadzieję o tyle żywą, że w meczu z Islandią strzelili aż 5 goli.
BIKINI

Po raz pierwszy zaprezentowano bikini na Pływalni Molitor w Paryżu 5 lipca 1946 roku podczas pokazu mody, czy innej podobnej imprezy. Jego twórca Louis Réard wymyślił skąpą wersję kostiumu z dwoma trójkątami na paseczkach u góry i pokazującymi niedyskretnie pępek majteczkami.
Dwuczęściowe stroje, ale bardziej obudowane, istniały już od 1932 roku, a ich projektantem był paryski stylista Jacques Heim, który je nazwal ATOM. W nawiązaniu do atomu i do próby nuklearnej jaka miała miejsce kilka dni przed pokazem, 1 lipca, Louis Réard postanowił nazwać swój minimalistyczny "wynalazek" BIKINI od nazwy atolu wysp Bikini, gdzie owa próba się odbyła.
Bikini nie spowodowało jakiejś eksplozji i jego twórca musiał włożyć wiele wysiłku w promocję swego produktu. Stopniowo jednak bikini weszło na francuskie i międzynarodowe plaże. Oczywiście przyczyniła się do tego Brigitte Bardot. Również Ursula Andress jako dziewczyna Bonda, stała się symbolem kobiety w bikini.
SZYBKI WSCHÓD (Francji)
![]() |
Gadżety od francuskich kolei |
Trzeciego lipca uruchomiono w końcu nowe odcinki trasy szybkiej kolei TGV. Z Paryża można teraz dojechać do Strasburga w Alzacji w ciągu 1 godziny i 46 minut, czyli 30 minut szybciej niż do tej pory. Z tej okazji w dniu inauguracji wszyscy pasażerowie linii dostali w prezencie pamiątkową pocztówkę, serduszko do ściskania w dłoni (to chyba, żeby ewakuować stres przy jeździe 318 km/h) i breloczek.
To dzięki breloczkowi dowiedziałam się, że nie tylko Paryż przybliżył się do Strasburga. Bruksela leży teraz o 3 godziny i 34 minuty od Strasburga, Luksemburg o 1 godzinę i 38 minut, a Frankfurt o 1 godzinę i 45 minut.
Coraz mniejsza i bliższa sobie robi się nasza stara Europa. Przynajmniej jeśli chodzi o transport, bo w polityce robi się raczej odwrotnie. Jedni wchodzą, inni wychodzą i tylko ciągle zamęt, a gazety mają o czym pisać.
KATEDRA W ŚWIETLE

Biorąc pod uwagę zagrożenie terrorystyczne, władze miasta zatrudniły firmę ochroniarską, która kontroluje torby przy wejściu na plac obok Katedry i zamyka barierki, gdy spektakl się rozpoczyna. Wejść na Place du Château (Plac Zamkowy) można tylko od strony fasady głównej, a wyjść ulicami w stronę rzeki Ill.
LODOWY KRYSTIAN
![]() |
Lody u Christiana |
W Strasburgu piękna póki co pogoda. Choć pamiętam, że w lipcu zeszłego roku było jeszcze upalniej. To wówczas pewnej lipcowej niedzieli podczas mego kilkudniowego pobytu, oczekując na spotkanie z Izą i jej mężem (blog Moja Alzacja), spędziłam większość czasu w Katedrze uciekając w jej cień przed upałami. Powiem wam, że chyba nigdy nigdzie nie zwiedziłam tak porządnie żadnej katedry :)
Wracając jednak do obecnej ładnej pogody w Strasburgu, nie można oczywiście nie wspomnieć o lodach. Dziś wieczorem przechodziłam koło renomowanej lodziarnio-cukierni CHRISTIAN. Na szczęście (dla mej diety) była już zamknięta. Ale jeśli będziecie kiedyś w Strasburgu podczas upałów to wybierzcie się na lody do Christiana. Pstryknęłam wam dla zachęty zdjęcie rodzinnego "pucharku" lodowego, ale oczywiście lody w porcjach indywidualnych oraz w gałkach też są.
Zresztą nawet jeśli nie ma upałów to warto tam wpaść i zjeść na miejscu trufle czekoladowe, piękne ciastka czy nawet zwykłą wiedeńszczyznę (viennoiserie), czyli francuskie croissanty lub inne przysmaki śniadaniowe.
Mam nadzieję, że dowiedzieliście się czegoś nowego z moich dzisiejszych Notatek Francuskich?
Nie mogę się już doczekać, aż wrócę do Stras i zobaczę tegoroczny pokaz świateł na katedrze! Mnie się jednak nieco bardziej podobał pokaz sprzed dwóch lat niż ten zeszłoroczny. Chyba dlatego, że był jednak na fasadzie głównej i efekt był nieco inny.
OdpowiedzUsuńDobre lody na gałki są też na rue de la lanterne, wg moich znajomych najlepsze w Stras (ja aż tak za lodami nie przepadam, żeby wszystkie lodziarnie sprawdzać :P ).
I jak? Zdazylas juz po powrocie wybrac sie na spektakl na Katedrze?
UsuńNiedługo Bruksela, ale od jakiegoś czasu chodzi za mną Stasbourg ;)
OdpowiedzUsuńMoze w grudniu podczas jarmarku?
UsuńCześć! :)
OdpowiedzUsuńCałkowicie genialny blog. Chyba zacznę wpadać tutaj częściej!
Zapraszam również na mojego niedawno założonego bloga podróżniczego.
www.vagary-me.blogspot.com
a ja zapraszam w niedzielę na urodzinowe link party do siebie :) będzie można się pochwalić ulubionym postem ;)
OdpowiedzUsuńhttp://speckled-fawn.blogspot.com/