Wczoraj popołudniu zarządziłam domowe "odgracanie".
W naszej wiejskiej Arkadii na Południu jest to proces nieostający, choć optymistycznie wierzę ze końca tego odgradzania kiedyś dożyję :)
Muszę przyznać, ze moje dążenia minimalistyczne są tu za każdym razem wystawiane na ciężką probe. W starym domu, który nieomalże od 200 lat należy do tej samej rodziny, zawsze może się trochę rupieci uzbierać. Na dodatek nie zawsze był on zamieszkały na stale, a pod koniec ubiegłego XX-go wieku (Boże jak to strasznie brzmi!), gromadzone tam były różnorodne niepotrzebne przedmioty (bynajmniej nie antyki).
Wczorajsze "odgracanie" było małym etapem, ale i tak poczułam się dużo "lżej". Oczywiście asystowały mi wszystkie nasze koty, bo przecież muszą dokładnie wiedzieć co z domu wynoszę:)
![]() |
Początek "odgracania" |
Kręciły się cały czas pod nogami... wskakując do przyczepy, na samochód ... Oto dwa z nich:
![]() |
Clio nadzoruje |
![]() |
Mona tez pilnuje |
W ostatecznym rozrachunku wczoraj pozbyliśmy się następujących przedmiotów (nieużywanych i niepotrzebnych):
![]() |
Gotowe do wywiezienia |
- stół
- szafka nocna
- wysoki taboret
- telewizor (2 sztuki)
- antena TV
- drukarka do komputera
- dekoder telewizji cyfrowej
- DVD
- faks-telefon
- telefon stacjonarny
- telefon komórkowy
- ekspres do kawy na gaz
- elektryczny ekspres do kawy
- zestaw talerzy i misek szklanych
- owalny garnek
- 5-6 starych lamp i żyrandoli
- pudełko z jakimiś drobiazgami (spakowałam je wiosna i już nawet nie pamiętam co tam było, ale widocznie nic czego by mi brakowało, bo go nigdy nie odpakowałam:)
Oczywiście nie wywieźliśmy tych wszystkich rzeczy na wysypisko, bo większość działa i może się komuś przydać. Na szczęście mamy niedaleko Ośrodek Emmaüs. To stowarzyszenie od kilkudziesięciu lat zbiera rzeczy niepotrzebne, czyści je i reperuje, a następnie sprzedaje po symbolicznie niskich cenach w swoich ośrodkach. Kiedyś może poświęcę im osobny post, bo to bardzo ciekawe.
Wiesz, my mieszkamy w naszym domu już cztery lata, a proces odgracania po poprzednich właścicielach jeszcze się nie skończył. Idziemy jak buldożery od pomieszczenia, do pomieszczenia:-)))A koty masz cudne!
OdpowiedzUsuńA.
Dzięki w imieniu Clio i Mony :)
OdpowiedzUsuńO, no to kawał dobrej roboty wykonaliście!
OdpowiedzUsuńO.