czwartek, 19 września 2013

Od sardeli do anchois, z wizytą w sklepie i w muzeum-atelier "Les Anchois Desclaux" w Collioure

    Lubicie koreczki z anchois? Ja bardzo, choć w niewielkich ilościach, bo są jednak bardzo słone. 
    Kiedyś myślałam, że anchois , z których robiono dostępne w mym dzieciństwie koreczki, to to samo co szprotki. Duzo później dopiero dowiedziałam się, że wcale nie. 
   No, ale że anchois to nie anchois tak od początku, no... o tym fakcie dowiedziałam się jeszcze później. 
Podobno anchois powstaje dopiero po nasoleniu rybeczek o nazwie sardela. 

    Może i tak, ale dla mnie anchois to anchois, czy przed czy po soleniu, a sardela jako nazwa mi do ryby nie pasuje i już (kojarzy mi się z serdelkami). 
    Zresztą jak zwał tak zwał, ja te rybki lubię bardzo lekko solone i marynowane, albo solone z przyprawami jako dodatek do sałatek lub na pizzę.
  Do moich ulubionych należą też zielone oliwki faszerowane anchois jakie można sobie pogryzać na aperitif przed posiłkiem.

   Moje ulubione nadmorskie miasteczko Collioure w regionie Roussillon nad Morzem Śródziemnym słynie nie tylko dzięki obrazom takich artystow jak Matisse, nie tylko dzięki wybornym winom, ale również dzięki produkcji wysokiej jakości anchois. 
Do naszych czasów przetrwały dwie fabryki rodzinne (a jeszcze w latach 60-tych  było takich fabryczek kilkadziesiąt).

   W zeszły weekend zrobiliśmy sobie małą wycieczkę do Collioure podczas gdy moje figi macerowały się z cukrem i zanim jeszcze staly się konfiturami, o których pisałam tutaj (klik).

    Pojechaliśmy do Collioure głównie po to by zakupić świeże marynowane anchois. Świeże  to może tak umownie, bo marynowanie w oleju z przyprawami też trochę trwa. Ale chodzi mi o podkreślenie faktu, że nie są to anchois ze słoiczka,  a na wagę i  że trzeba je trzymać w lodówce i spożyć w miarę szybko. 

    Odwiedziliśmy więc sklep firmowy "Les Anchois Desclaux" i połączone z nim małe atelier-muzeum poświęcone historii anchois w Collioure. 
   Firma Desclaux to jeden z dwóch  istniejacych jeszcze zakładów przetwórczych anchois w Collioure. Jest to firma rodzinna, powstała w 1903 roku, czyli w tym roku obchodzi 110 lat istnienia. Nadal pracuje w niej prawie cała obecna rodzina. 



Sklep firmowy "Anchois Declaux" przy Skrzyżowaniu Chrystusa (Carrefour de Christe) w "starym" Collioure.
W części obok , gdzie mieściła się kiedyś część produkcyjna, urządzono obecnie miejsce degustacji i  muzeum z "żywymi" eksponatami :), bo dwie kobiety pracują nadal na miejscu, co jest świetnym pomysłem na uatrakcyjnienie wizyty i wyjaśnień na temat anchois.

  W sklepie firmowym Desclaux można kupić naturalnie wszelkiego  rodzaju anchois, sosy i wina. 

    Bo trzeba wiedzieć,  że tradycyjnie rybacy z Collioure byli równocześnie winiarzami i całe rodziny brały udział w procesie łowienia,  reperowania sieci, przetwarzania ryb oraz w pracy w winnicach i przy winifikacji.
   
    Tradycje solenia takich ryb jak tuńczyk  sardynki i anchois odnotowano już w średniowiecznych źródłach  więc Collioure może poszczycić się swą wielowiekową renomą.

    Dla zainteresowanych podaję link do strony internetowej Firmy Desclaux (mają oni też otwartą sprzedaż internetową niektórych produktów), choć turyści mogą i na miejscu zakupić co zechcą przez całe 7 dni w tygodniu od 9-tej rano do 19-tej wieczór.

    A muszę dodać, że tak smacznych anchois, szczególnie moich ulubionych marynowanych, nie jadłam nigdzie indziej (a trochę ich już jadłam w rożnych miejscach:)

Uwaga : link podaję na własną odpowiedzialność i nie jest on sponsorowany. Wszelkie zjedzone czy zakupione w sklepie Desclaux towary opłaciłam jak każdy inny klient. Poprosiłam jedynie o zgodę na robienie zdjec, tym bardziej, że na miejscu są dwie pracownice filetujące nasolone juz anchois (współczesny zakład jest w dzielnicy przemysłowej Collioure).


Część sklepowa i barowa, gdzie można kupić anchois do skonsumowania na miejscu ..
1 porcja "degustacyjna" kosztująca 4€20; zawierała około 10-12 różnych filecików (nie policzyłam).
Zjadłam z wielkim apetytem, po czym zdałam sobie sprawę, że zapomniałam je sfotografować :)))


Słoiczki z anchois wysyłane są na zamówienie
do dowolnego miejsca



W salce muzealnej zgromadzono stare opakowania produkowanych konserw, obrazy, fotografie. Wyświetlany jest również film o produkcji anchois, który przybliża zwiedzającym i klientom na czym polega wyjątkowość tej małej rybki.

Dwie pracownice są oddelegowane do salki muzealnej, aby tłumaczyć zwiedzającym jak produkuje się anchois i na czym polega ich praca. Główny zakład produkcyjny znajduje się od dawna w "przemysłowej" dzielnicy Collioure i prowadzony jest zgodnie z wszelkimi normami europejskimi.

Obecna sala muzealna mieści się w starym atelier, gdzie niegdyś pracowały kobiety obierające anchois i układające je misternie w puszkach i słoikach. Dolne zdjęcie z lewej pokazuje jak układa się anchois w słoiczku  "na kwiatek". Gdy słoik jest zamknięty, widać pionowo "stojące" w nim anchois.



W części muzealnej można obejrzeć naklejki
różnorodnych producentów anchois z Collioure.




Anchois marynowane: w czosnku i pietruszce (z lewej) oraz z kaparami (z prawej)


Anchois marynowane (ciąg dalszy): z bazylią (z lewej) lub w cytrynie (z prawej)



Te po lewej stronie  są marynowane w pikantnej przyprawie harissa.
Pośrodku anchois po katalońsku, a z prawej solone "nature",
czyli bez szczególnych przypraw (używane jako składnik do sałatek i różnorakich potraw)


Sałatka sfotografowana w jednej z okolicznych knajpek.
Sałatka ta nosi nazwę "Collioure" ( a jak inaczej?:)
Kawałki bagietki z tapenade, jajka na twardo, grillowana papryka i marynowane filety z anchois.
Jedna z moich ulubionych sałatek :)

Smacznego :))

20 komentarzy:

  1. Niko! JAK JA CI ZAZDROSZCZE:))) Uwielbiam anchois, dziekuje Ci za ten post. Dlaczego ja sie tam nie urodzilam, nie dosyc, ze pieknie polozone miasto to z taka tradycja.
    Chetnie odwiedze strone ktora podalas i moze cos kupie.

    Dostalam slinotoku patrzac na zdjecia ktore zamiescilas wiec otwieram kolejny sloiczek anchois i juz mi troszke lepiej:)))
    Wiesz, ja bylam przekonana, ze te anchios ktore "sto lat" temu mozna bylo kupic w Polsce sa robione ze sledzi.

    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez kiedys myslalam, ze anchois to sledzie - dzieciaczki :)

      Usuń
  2. Cudne miejsce! Ile smaków! Marzenie:) Dzięki za pokazanie tego miejsca:) Pozdrowienia serdeczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Collioure jest cudowne nie tylko z powodu anchois :) Ma ono niejedno oblicze, a wszystkie sa urokliwe

      Usuń
  3. ja uwielbiam dodawać anchois do różnych potraw, aż mi ślinka pociekła :)
    ps
    podesłane zdjęcie jest już na swoim miejscu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No i mam ślinotok :)
    Jak nic dziś w sklepie anchois znajdą się w moim koszyku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo interesujacy post:)
    Musze przyznac Ci racje, koreczki z anchois sa pyszne ale ta sol!;)
    Jednak dodane w rozsadkiem do roznych potraw nadaja im charrrakteru:)
    Pozdrowionka!:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, ze te solone sa bardzo slone wiec nie nalezy przesadzac. Za to te marynowane... mmmmm moge jesc i jesc :)

      Usuń
  6. jak zawsze wspanialy opis:) Czytalam wczoraj wieczorem i zrobilam sie naprawde glodna;) Ale czy uwierzysz, ze je jeszcze nigdy ich (anchois) nie jadlam:(
    pozdrowienia z deszczowej krainy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie sprobuj przy najblizszej okazji...

      Usuń
  7. Ja pierwszy raz jadlam anchois po wlosku acciughe na Sycylii i przyznam, ze wlasnie z ta wyspa kojarza mi sie te mini - slone rybki. Sa podawane tam przewaznie do pizzy z dodatkiem rukoli albo do salatki zwanej Panzanella Toscana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pizza z anchois to jedna z moich ulubionych, choc potem pije jak smok :))

      Usuń
  8. Ładnie tak głodnego drażnić ?? ;o)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam smak tych rybek, ale u nas jest znikomy wybór ( oliwki z anchois), polubiłam oliwki dzieki nim, gdyby były u nas dostępne, kupowałabym chętnie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oliwki nadziewane z anchois to moje ulubione :)

      Usuń
  10. uwielbiam anchois i ta różnorodność mnie urzekła
    i co ja mam teraz zjeść, bo w domu ich absolutny brak:/
    lecę do sklepu, chociaż domyślam się, że te świeże...


    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj viki, te swieze lekko marynowane to po prostu niebo w gebie. Na sama mysl naplywa mi slinka. Szkoda tylko, ze nie mozna ich dluzej przetryzmywac :)
      No i co ? Bylas w sklepie? Znalazlas anchois? :))

      Usuń
  11. Bonjour Nika,

    Tu as laissé un message sur mon blog au sujet des anchois à l'huile et je t'en remercie. J'ai fait un tour sur ton blog et je vois que tu viens souvent en France et que tu aimes sa culture.
    Bravo pour tes articles ! Je reviendrai certainement pour lire d'autres articles, je les trouve intéressants !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Je dirais plus tôt que je quitte souvent la France:)
      Je vis en France depuis 23 ans. Depuis 3 ans je travaille en semaine en Belgique, d'où mes déplacements.
      Merci pour ta visite. J'espère que le google translator ne défigure pas trop mes textes :)

      Usuń