środa, 26 marca 2014

Déjeuner sur l’herbe czyli wiosenny piknik


Prawdopodobnie wszyscy (albo prawie wszyscy) znają obraz Moneta « Śniadanie na trawie » (Déjeuner sur l’herbe)

Claude Monet "Déjeuner sur l'herbe" 1865-66
(Musée d'Orsay, Paris)

A jeśli nie to może wcześniejszą wersję Maneta, która wywołała ogromny na owe czasy skandal...


Edouard Manet "Le déjeuner sur l'herbe" 1863
(Musée d'Orsay, Paris) 

Dziś nie chciałam jednak pisać o malarstwie. 
Zwyczajnie i po prostu zainicjowałam dziś brukselski sezon piknikowy.
Innymi słowy po raz pierwszy wybrałam się dziś do parku w czasie przerwy obiadowej aby w słońcu spożyć przyniesiony z domu posiłek.

Do tytułowego "Déjeuner sur l’herbe" trawy wprawdzie nie brakowało,  ale jakoś nie odważyłam się jeszcze na niej tak po prostu usiąść  bo mimo pięknego słońca  temperatura była prawdziwie marcowa (10°C). Nie mówiąc już o tym, że nikt się nie rwał by nago sobie hasać bo jakiejkolwiek trawie :) Tym bardziej, że skończyłoby się to na komisariacie .)





Byli jednak już pierwsi odważni « wysiadywacze trawników », choć prawdę mówiąc można było ich policzyć na palcach dwóch rąk.




Większość miłośników piknikowania poza biurem grzecznie siedziała sobie na lewaczkach.
  Ja też znalazłam sobie miejsce na jednej z nich i wyciągnęłam sobie mój lunch box (trochę ładniej i bardziej "światowo"  to brzmi niż określenie wałówka czy suchy prowiant J, nieprawdaż ?)

Dziś smażona wątróbka drobiowa z sałata i kiełkami
(w słoiczku oliwa z octem balsamicznym).
Jabłko na deser. 



Dookoła kręciły się kaczki i gęsi i aż dziw, że nie podchodziły po jedzenie. 
No….  na zagłodzone nie wyglądały. Pewnie wszyscy je podkarmiają J



I tak oto po raz drugi już  w tym roku spożyłam południowy posiłek na łonie natury (pierwszy raz był w Strasbourgu parę tygodni temu podczas fali temperatur oscylujących wokół 20 stopni, ale aktualnie to już tylko wspomnienie)…




A czy wam udało się już urządzić sobie jakiś piknik tej wiosny ?


9 komentarzy:

  1. Jeszcze nie, Nika:)
    Ale pikne okolcznosci przyrody i lanczyk, mniam;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moj pierwszy tegoroczny piknik mial miejsce u was w Alzacji pare tygodni wczesniej. A dzis tez widzialam, ze u was lato :)

      Usuń
  2. eh coś chodzi za mną ta wtróbka, wczoraj w telewizji się zajadali, dziś tu u Ciebie widzę
    trzeba zrobić samemu

    OdpowiedzUsuń
  3. Ils ont été bien courageux de s'approcher au vu de ce qu'il y avait au pique nique. Des fois que leur foie aurait fini pareil...

    OdpowiedzUsuń
  4. czy to miejsce blisko Place Flagey? coś mi się przypomina:):)
    pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie , to inne miejsce, bo Place Flagey jest za daleko ode mnie. Ale w Brukseli jest wiele fajnych parkow na pikniki w porze przerwy obiadowej :)

      Usuń
  5. Uwielbiam brukselskie pikniki, a obraz - co tu duzo mówić, wręcz kultowy! :)

    OdpowiedzUsuń