środa, 11 listopada 2015

Chaber i mak, czyli 11 listopada


Zapewne zwróciliście uwagę, że większość Brytyjczyków w pierwszej połowie listopada nosi przypięte do piersi maki w papieru lub materiału. Jest to bardzo rozpowszechniony sposób oddawania hołdu weteranom wojen, w których uczestniczyli żołnierze Armii UK, szczególnie tym z I Wojny Światowej.


Nie dalej jak pół godziny temu widziałam w telewizji brytyjskiego Premiera Davida Camerona z takim właśnie maczkiem. 

A czy wiecie, że odpowiednikiem maku, jest we Francji chaber? 

Podczas I Wojny Światowej oba te kwiaty kwitły na polach i wśród okopów pomimo działań wojennych. To właśnie one stały się symbolem walk z tamtego okesu.





Chaberkami (Bleuets) nazwano też ze Francji rocznik 1895, który przybył zasilić okopy wojenne ubrany w nowe mundury koloru bleu horizon (szaro-niebieski jak niebo na horyzoncie), w odróżnieniu od starych żołnierzy wiarusów (poilus), którzy na początku wojny walczyli jeszcze w czerwonych portkach.


Już prawie od 100 lat Le bleuet de France (Chaber Francji) sprzedawany jest w dniu 11 listopada, dniu gdy podpisano rozejm kończący krwawą I Wojnę Światową. 


Zebrane w ten sposób fundusze służą finansowaniu akcji socjalnych na rzecz weteranów oraz ofiar wojny.

Od roku 1957 istnieje również drugi dzień zbiórki, gdy sprzedawane są chaberki, a jest to 8 maja, upamiętniający podpisanie kapitulacji faszystowskich Niemiec.


Pocztówka z okresu I Wojny Światowe


Nawet Francuski Google pamiętał dziś o chaberku :)


A jeśli chcecie zobaczyć obchody 11 listopada we Francji (dzień wolny we Francji od 1922) , to zapraszam do obejrzenia we francuskiej telewizji retransmisji na żywo spod Łuku Triumfalnego w Paryżu. 

Prezydent Francji, François Hollande złoży trójkolorowy wieniec pod pomnikiem George'a Clemenceau, następnie uda się Polami Elizejskimi ku Łukowi Triumfalnemu, gdzie po przeglądzie wojsk odda cześć wszystkim poległym za Francję (a następnie poleci na szczyt UE na Malcie).



Georges Clemenceau

20 komentarzy:

  1. Dziękuję za ten ciekawy kawałek historii..
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki :) Historia jest na kazdym kroku, choc czasem jej nie dostrzegamy :)

      Usuń
  2. Nie słyszałam o chabrach! Widocznie na lekcjach z historii pomijają takie ciekawostki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Angielski Poppy jest bardziej rozpowszechniony. Natomiast Bleuet pozostaje dosc dyskreny. Nie jest to tradycja masowa.

      Usuń
  3. Wlasnie ogladam retransmisje z ceremonii po Lukiem Triumfalnym w Paryzu.
    Prezydent Holland ma oczywiscie Chaber przypiety do plaszcza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo że historia zdecydowanie n'est pas mon truc :), to uwielbiam takie ciekawostki i dziękuję Ci pięknie za ten post! Chabry zdecydowanie pasują do Francji, tak po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Ja akurat w tym roku pracowalam 11-go i swietowalam "zdalnie" :)

      Usuń
  6. O chabrze nie wiedziałam, człowiek się jednak przez całe życie uczy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to tak popolarne jak angielskie maczki, wiec nie dziwi mnie to :)

      Usuń
  7. Polska armia utworzona We Francji podczas 1 wojny byla tzw Niebieska arma Hallera.... Zwiazana z ta symbolika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiecej w moim ostatnim artykule alé niestety po francusku.

      Usuń
  8. Nie jestem pasjonatką hitorii ale cieszę się, że trafiłam na ten wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas (USA) w tygodniu przed 11 listopada weterani rozdają maczki przed sklepami. Wrzuca im się pieniążek do skarbonki. Samego 11 jest dniem wolnym dla dzieci i mlodzieży-zwykle odbywają się tego dnia wywiadówki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj Niki.
    Z wielką przyjemnością przeczytałam Twój post.Uczymy się przez cale życie
    Czerwone maki kojarzą mi się z Monte Casino.
    Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Nika, wiem, ze czesto bywasz w Paryzu. Chcialam sie tylko upewnic, ze wszystko ok...

    OdpowiedzUsuń
  12. Wczoraj byłam akurat w samolocie z Brukseli do Barcelony. Jestem cała i zdrowa. Bliscy, przyjaciele i znajomi w Paryżu tez. Dziękuje ci bardzo, ze pytasz.

    OdpowiedzUsuń