sobota, 14 listopada 2015

Paryż - zapalmy świeczkę


Źródło









Po strzelaninach w Paryżu 13 listopada trudno jest znaleźć odpowiednie słowa, które byłyby w stanie odzwierciedlić to, co w tej chwili czuję ja, to co czują inni.

W chwili gdy piszę te słowa, mija raptem doba od początku tych tragicznych wydarzeń. 
Aktualnie bilans ofiar wynosi 129 zabitych, a dziesiątki ciężko rannych nadal walczy o życie.

Odpowiedzmy więc na apel i zapalmy dziś wieczorem świeczkę w oknie. 
W Paryżu, w calej Francji, gdziekolwiek się znajdujecie, jeśli czujecie taką potrzebę, 
połączcie się myślami z cierpiącym Paryżem.






Nie do blogowania mi w tej chwili, ale niespodziewanie wielu czytelników mego bloga dowiaduje się od wczoraj mailowo lub poprzez facebook czy u mnie wszystko w porządku. 
Niektórzy śledzą jedynie bloga, więc postanowiłam dodać te kilka zdań i zdjęć, by równocześnie zapewnić wszystkich, że u mnie, moich bliskich, mych przyjaciół i znajomych z Paryża wszystko w porządku. 

Ale ileż to osób nie ma szczęścia pisać takich uspokajających słów. 
Myślami jestem z nimi. 
Zapaliłam świeczkę...


#prayforparis #attaquesparis 

7 komentarzy:

  1. Tak, to bardzo przygnebiajace, ze tak wiele osob nie mialo szczescia tego wieczora. A przeciez bawili sie, swietowali, spedzali mile chwile. Smutek, takie w tej chwili u mnie uczucia, calym sercem jestem z Francja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Smutno się robi gdy myślę o tych co zginęli, zostali ranni i o ich rodzinach. Rozpoczynając ten dzień pewnie myśleli, że pechowy piątek 13-go to jakiś mit i to będzie szczęśliwy dzień. Tymczasem... stało się najgorsze. Choc napływ emigrantów wśród których nie wiadomo kto jest mógł przynieść taki skutek. Nie musieliśmy długo czekać :(
    Mój mąż ma dwie osoby z rodziny w Paryżu. Pierwsza była daleko i o wszystkim dowiedziała się z mediów. Druga była 200 m od jednego z miejsc tragedii, ale nie słyszała strzalów. Dopiero telefon tej pierwszej osoby ją ostrzegł by uważała na siebie. Teraz cała rodzina siedzi przerażona. Nie dziwię się. Maroko – kraj muzułmański, dawna kolonia Francuska i z liczną rzeszą emigrantów we Francji też ogłosiło stan wyjątkowy. Ponoć i tu grożono zamachami. Zatrzymano podejrzanych. Dwa zamachy bombowe już tam kiedyś były. Też nie jest bezpiecznie.
    Trzymaj się Nika!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wczoraj pobiegłam pod Ambasadę Francji z modlitwą, z kwiatkiem z trójkolorową kokardą... W taki czas wielu z nas staje się Francuzami, choć gdzie indziej układamy się do snu :****

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem myślami w Paryżu. Jestem i martwię się, tam mieszka moja przyjaciółka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziekuje wam za wszystkie komentarze.

    OdpowiedzUsuń