niedziela, 12 stycznia 2014

Depardieu na żywo czyli "Love letters" w Teatrze Antoine w Paryżu




   Dziś po raz pierwszy widziałam na żywo Gerarda Depardieu grającego w teatrze.  To jego pierwszy powrót na scenę po wielu latach, a do tego zupełnie niespodziewany po zeszłorocznych skandalach (emigracja fiskalna do Belgii, przyjęcie obywatelstwa rosyjskiego etc)




  Publiczność jednak nadal ceni swego niesfornego, skandalizującego  gwiazdora. Dzisiejszego wieczoru trudno było dostać się do sali Teatru Antoine z Paryżu. Nawet wszystkie przystawki były pozajmowane pomimo wysokich cen.

    Gerard Depardieu przyjął tę propozycję teatralną tylko i wyłącznie dla faktu zagrania z Anouk Aimée, francuską aktorką , która już od lat utożsamiana jest z rolą Melissy z "Love letters". 

(Jej największą rolą filmową pozostanie jednak rola Anne Guathier w filmie "Kobieta i mężczyzna  Clauda Leloucha)




    Anouk Aimée skończy w kwietniu 2014 roku  82 lata i nie bez kozery można ją określić mianem monstre sacré francuskiego filmu i sceny teatralnej (choć w zasadzie  w teatrze grała tylko tę jedną rolę).
Te amerykańską sztukę autorstwa A.R. Gurney, aktorka gra już bowiem po raz szósty. 

   Pierwszy raz zagrała ją w początku lat 90-tych. Jej partnerami  potem byli kolejno: Bruno Crémer, Jean-Louis Trintignant (partner z filmu "Kobieta i mężczyzna"), Philippe Noiret, Jacques Weber, Alain Delon i obecnie Gerard Depardieu. 



  Przedstawień mialo być tylko siedem począwszy od 4 stycznia 2014, bo Gerard Depardieu jest prawdziwym sowizdrzałem i długo na miejscu nie usiedzi (w wywiadzie dla prasy stwierdził, że gra go nudzi, ale zagra tylko z przyjaźni i szacunku dla Anouk). Ostatecznie jednak dorzucono jeszcze trzy dodatkowe przedstawienia i dzięki temu udało mi się trafić w niedzielny wieczor 12 stycznia (raczej późne popołudnie) na "Love letters" w wersji Aimée-Depardieu. 



   Sztuka nie wymaga wielu przygotowań, bo opiera się na czytaniu listów przez obie postacie. Listów , które początkowo są listami ośmiolatków, nastolatków, dorosłych… Listów od osób, które pisały do siebie przez całe życie nie zdając sobie sprawy, że łączy je prawdziwie głębokie uczucie.. Albo zdawały sobie z tego sprawę w nieodpowiednim momencie, albo za późno…



   Tekst jest sam w sobie arcydziełem i całe mistrzostwo aktorów opiera się na intonacji, zawieszeniu głosu, na milczeniach czy westchnieniach. Gra oszczędna, ale jakże wyrazista. Tak jak i scenografia. Duży stół na kolorowym dywanie. On - Andy w czarnym garniturze i białej koszuli. Ona - Melissa  w czerwonej sukience i czarnym szalu.




    Widziałam tę sztukę już kilka lat temu gdy partnerem Anouk Aimée był Alain Delon, wiedziałam więc jaki jest koniec, a mimo to wsłuchiwałam się w każde słowo z  dużą uwaga. 

   Zwróciłam też uwagę, jak inaczej przekładali kartki swoich listów. Depardieu je przewracał jak kartki książki i trochę mu się rozsypywały… Aimée przesuwała kartki z prawa na lewo nie odwracając ich. Leżały równo w dwóch stosikach. 
Inny temperament nawet w sposobie przewracania kartek? Najprawdopodobniej tak, chociaż może to reżyser sobie tak zażyczył. 



   W każdym razie wieczór uważam za bardzo udany pomimo faktu, że Depardieu pomylił lub przejęzyczył się z dziesięć razy :) Tekstu nie musiał uczyć się na pamięć, bo listy miał przecież czytać, ale nawet te drobne potknięcia publiczność przyjęła z pobłażaniem za oznakę wzruszenia. 



   Dawno już nie widziałam owacji połączonych z rzucaniem kwiatów na scenę, a na tym przedstawieniu kwiaty rzucano obojgu. Depardieu je pozbierał wszystkie i podal swej partnerce całując uroczyście jej dłoń.



   Sama Anouk grała bezbłędnie. To fakt, że po tylu latach zna już tekst na pamięć i pewnie mogłaby wyrecytować całość od końca ku początkowi.  Grała jednak nie tylko bezbłędnie, ale z prawdziwym entuzjazmem. Rożnica 16 lat między aktorami również  nie była widoczna. Każdy ruch aktorki bylł pełen energii i gdyby ktoś jej nie znał, to mógłby przysiąc, że to ona jest te szesnaście lat młodsza od niego a nie odwrotnie. 


Owacje na stojaco

Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że już za parę miesięcy wejdzie na ekrany film nakręcony na podstawie prawdziwego skandalu niedoszłego kandydata na prezydenta Francji, socjalisty Dominique'a Strauss-Kahn'a. Naturalnie Depardieu gra w nim rolę tytułową.





11 komentarzy:

  1. Oj chętnie zobaczyłabym Depardieu na scenie! Aż zazdroszczę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Anouk Aimee ma juz tyle lat? Nie wierze...
    Nika, pieknie dziekuje za te relacje:)
    No i troche zazdroszcze tez..

    OdpowiedzUsuń
  3. tak po prostu zazdraszczam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wow zazdroszczę :)
    w rzeczywistości Depardieu jest taki duży? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. je pense que tu as du assister à du grand spectacle et que tu t'es vraiment régalée: la chance pour cela d'être à Paris.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. C'est vrai, c'est une chance de pouvoir assister aux spectacles :)

      Usuń
  6. A ja zazdraszczam nienormalnie...Jestem cała zielonkawa z tego zazdraszczania...:o)

    OdpowiedzUsuń
  7. Normalnie i nienormalnie, az sama sobie zazdraszczam :) Trafilo sie slepej kurze ziarno :))

    OdpowiedzUsuń