Na ogół wolę chodzić do teatru niż do kina, ale ostatnio zainteresowało mnie parę zwiastunów francuskich filmów.
Wybrałam się więc z styczniu aż trzy razy razy do kina, żeby owe nowości kinowe zobaczyć.
"Un coeur en braille" (Serce Brailem)
Uroczy film w reżyserii Michela Boujenah, który bardziej mi się kojarzył do tej pory z humorem czy aktorstwem niż w reżyserią.
Film opowiada historię pewnej nastolatki, cierpiącej na postępującą chorobę, której koniec jest zawsze jeden - ślepota. Zanim jednak zapadnie ciemność, dziewczynka chce za wszelką cenę uniknąć pójścia do zakładu dla niewidomych i podejść do konkursu w konserwatorium w klasie wiolonczeli.
Bohaterka ukrywa więc jak może przed rodzicami do jakiego stopnia postępuje choroba. Chce za wszelką cenę dokończyć rok szkolny w swej aktualnej szkole, ale sama nie da rady. Pomoże jej w tym, początkowo nieświadomie, zadurzony w niej kolega z klasy.
Film jest subtelny i wzruszający, ale pełen również scenek komediowych. I choć humor przeważa, to i tak w pewnym momencie nie obędzie się bez chusteczek. Ciekawa rola drugoplanowa ojca chłopca.
Polecam gorąco. Warto.

