Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 maja 2013

Święto konwalii, czyli 1 maja we Francji

Moja pierwszomajowa konwalia z różą "na szczęście" w 2013



    Nie jestem wprawdzie damą na dworze Karola IX, ale ja też dostałam dziś moją konwalię na pierwszego maja :)  I to nawet z czerwoną różą:). 
     Karol IX przeminął, ale tradycja ofiarowywania sobie gałązki konwalii na pierwszego maja pozostała i chwała mu za to. To on ponoć  w 1561 został obdarowany "na szczęście" gałązka konwalii podczas podróży po swym królestwie, a dokładniej w regionie Drôme (na północ od Prowansji). Tak mu to przypadło do gustu, że nakazał obdarować konwaliami 1 maja 1561 wszystkie damy dworu. To stąd wzięła się tradycja dawania konwalii właśnie na pierwszego maja. 

    Chociaż już i nieco wcześniej konwalia była symbolem odrodzenia, odnowy, wiosny i nawet Celtowie nazywali konwalie "kwiatem wiosny". W Średniowieczu konwalia była symbolem majowych zaręczyn. Maj był okresem zaręczyn i "układania" się miedzy rodzinami. Wówczas bukiet konwalii zdobił wejście do rodzicielskiego domu młodej zaręczonej dziewicy (naturalnie :).

Manifestanci pierwszomajowi po raz pierwszy "zawłaszczyli sobie" konwalie w 1907, wpinając gałązki konwalii do butonierek, ale to nie z manifestacjami kojarzą się one do dziś.

   Od 1936 zaczęła się rozpowszechniać sprzedaż uliczna konwalii w dniu 1 maja i tradycja ta poparta zarządzeniami prefektów trwa do dziś. Osoby prywatne mogą tego dnia bez specjalnego zezwolenia sprzedawać konwalie zebrane w lesie lub kupione u hurtowników (niezły sposób na dorobienie sobie paru groszy, szczególnie dla młodzieży). 
Np w Paryżu rozporządzenie Prefekta precyzuje, ze taki okazyjny sprzedawca nie może stanąć bliżej niż 40 m od normalnej kwiaciarni. Może sprzedawać wyłącznie konwalie  i tylko gałązki (a nie np kompozycje kwiatowe). Dopuszczalne tez jest sprzedawanie gałązki konwalii z różą...

Ja spędzam dzisiejsze Święto Konwalii w mej południowej Arkadii i po konwalie "na szczęście" wyruszyliśmy dziś do pobliskiego miasteczka Le Boulou.  Mimo wczesnej dość pory sprzedawców konwalii nie brakowało. 


Tutaj potrójne konwalie (trzy gałązki zapakowane razem),
  dla tych którzy potrzebują mocnego amuletu "na szczęście" :)

Róża z konwalia - 5 € ( w koszu),
a pojedyncza gałązka konwalii - 1,50 € (w mniejszych pojemnikach) 

Mój tegoroczny "porte-bonheur", czyli amulet szczęścia :)

Niektórzy podeszli do sprzedaży na poważnie i zainstalowali
"stoiska" na stole do tapetowania przykrytym obrusem :)


Inni po prostu mieli ze sobą duże kosze łatwe do transportu

Ta para ustawiła swoje kosze pod popiersiem
Generała Dywizji Dugommier'a (czasy rewolucji francuskiej)


No ale pierwszy maja to nie tylko Święto Konwalii. 
Od 1941 roku jest to oficjalnie Święto Pracy (dzień niepracujący). Zarządził tak rząd Vichy podczas okupacji licząc na poparcie robotników. Nie wiem czy coś to zmieniło w nastawieniu robotników do kolaboracyjnego rządu, ale fakt faktem, że nowy rząd francuski potwierdził rozporządzenie w 1947 ustanawiając oficjalnie 1 maja nie tylko dniem wolnym od pracy, ale na dodatek płatnym jak gdyby ktoś pracował. Jak święto to święto :)

Ale według moich osobistych wieloletnich obserwacji, dla większości Francuzów "Fête de Muguet", czyli Święto Konwalii jest dużo bliższe ich sercu niż Święto Pracy:) 
Choć gdyby nagle ktoś kazał im tego dnia iść do pracy, to zrobiliby chyba nowa rewolucję :))

*****

Najwięcej konwalii hoduje się we Francji w regionie Nantes. 
Az 80 % tegorocznych konwalii wyhodowano właśnie w tamtych okolicach (reszta głownie w okolicach Bordeaux). Zbieranie konwalii odbywa się w kucki lub na kolanach, wiec ta praca sezonowa wbrew pozorom nie należy do najłatwiejszych. 

Przeczytałam w prasie, ze jeden z ogrodników w Saint-Julien de Concelles kolo Nantes,  uprawia 6 ha konwalii, co oznacza, ze w ciągu 7 dni przed pierwszym maja trzeba zebrać 3 miliony gałązek konwalii. No a potem zapakować i i zawieźć do hurtowni... niesamowite!

Podobno w zeszłym roku w jeden dzień tylko 1 maja sprzedano we Francji konwalii za 25,5 mln €. 
Ileż "szczęścia" musiały one przynieść wszystkim kupującym i sprzedającym :)

No i najważniejsze, liczcie dzwoneczki na konwaliach, bo taka gałązka z 13 dzwoneczkami ma wyjątkową moc przyciągania prawdziwego szczęścia :)
(moja tegoroczna ma ich 12:)


niedziela, 21 kwietnia 2013

Wiosenna inwazja...

Wiosna rozpanoszyła się  już wszędzie w naszej Południowej Arkadii.. wprawdzie weekend mija pod znakiem silnie wiejącego wiatru (tramontane), ale słońce pięknie świeci i koty wylegują się w jego promieniach jak tylko znajda jakieś osłonięte miejsce.

Znalazłam kilka zdjęć sprzed 3-4 tygodni, gdy z takim utęsknieniem wyglądaliśmy wiosny.

Drzewo figowe całkiem jeszcze "łyse"
Pierwsze zalążki moich przyszłych
  ekologicznych cytryn


Pierwsze paczki na dzikim winie,
które normalnie obrasta
przód domu i mały taras.






















A tymczasem, nie wiadomo dokładnie kiedy przyroda wybuchła radośnie liścianą feerią ....


Drzewo figowe ma już piękne liście...

Moje przyszłe zbiory cytrynowe

... i ciągle kwitną nowe. Chyba będzie
 klęska urodzaju jak już wszystkie dojrzeją :)
Cytrynek coraz więcej...


A w tych nieśmiałych pąków dzikiego wina....
"wyrosła" całe chaszcze, które coraz szczelniej okrywają pergolę na małym tarasie...



Podwórko  w zeszłym roku...



Sezon wiosenny ogłaszam więc u nas oficjalnie otwarty... 
i jak tylko tramontane się uspokoi, zacznę ponownie ukwiecać nasze podwórko...


czwartek, 28 marca 2013

Witaj wiosno!


              Nie mogłam się już doczekać świąt i powrotu do mej poludniowej Arkadii. Pani Wiosna już tu zagląda coraz częściej. No cóż, nie przyszła wiosna do mnie, więc ja się do niej pofatygowałam.





         Dziś w najcieplejszym momencie dnia bylo 23°C i mogłam sobie spacerować w bluzeczce bez rękawów. Przez resztę dnia było "tylko" 18°C, a niebo lekko zachmurzone, momentami nawet trochę padało.
          Naturalnie Pani Wiosna jest jeszcze rozespana po długiej zimie i nieco kapryśna, ale już sam fakt, że od czasu wczorajszego przylotu mogłam schować zimowe okrycie do szafy, zmienia dosłownie wszystko.
     Dodam tylko, że wczoraj wieczorem przed wyjsciem na lotnisko mój termometr w Brukseli wskazywał temperaturę około zera...


A oto co zrobiła Pani Wiosna na naszym podwórku...


Doniczki z zeszłorocznymi kwiatami
zaczynają rozkwitać na nowo

A już myślałam, że po wyjątkowo srogiej
i długiej zimie, większość nie odżyje

Te niepozorne kwiatki zapowiadają moje "zbiory" cytryn


Niektóre z nich zawiązały już owoce.
Ta zielona kuleczka pośrodku zdjęcia to przyszła cytryna.
Ale przyjdzie pewnie na nią długo czekać.
Sadzać po poprzednich zbiorach, pewnie do następnej zimy.



Za to bluszcz rośnie jak na drożdżach


          Dziś przed południem wybraliśmy się na małe zakupy na rynek do pobliskiego miasteczka Le Boulou. Jedna z dróg, która tam prowadzi, pozwala podziwiać urocze pejzaże z górami w tle.


Za tymi górami jest już Hiszpania.
To Albères, o których wspominałam już 8 marca
i gdzie w listopadzie  zbieraliśmy kasztany do pieczenia.

Za kilkoma takimi zakrętami kryje się nasza południowa Arkadia.

W winnicach lada moment pojawią się pierwsze listki

W wielu ogródkach kwitną już takie wesołe krzewy,
ale nie wiem jak się nazywa.


Wszystko to zauważałam, ale dopiero gdy w miasteczku zdjęłam marynarkę pozostając w bluzce bez rękawów i gdy zobaczyłam na tablicy informacyjnej : 23°C...

Dopiero wtedy pomyślałam wesoło: witaj Wiosno :)


Uliczka w pobliskim miasteczku Le Boulou, gdzie w czwartki i niedziele jest
urządzany rynek i można kupić świeże jarzyny i owoce od lokalnych producentów.
Dziś nie było ich wielu, bo najwięcej sprzedających i kupujących jest oczywiście w niedzielę.

******

No i najważniejsza nowina: Pani Wiosna szepnęła mi dyskretnie, że teraz już pora popracować nad północną częścią Europy, więc rozglądajcie się uważnie, bo przyjdzie lada moment :)

środa, 13 marca 2013

A tymczasem w mej południowej Arkadii drzewa brzoskwiniowe już kwitną...



Kwiat brzoskwini w marcu
(fot.A.M.)


Ja tu sobie w Warszawie urządzam spacery boso po śniegu, a tymczasem w naszej południowej Arkadii sady brzoskwiniowe kwitną, kwitną, kwitną...





Tak wyglądały sady zimą w mym obiektywie (2 stycznia)...







A tak ta sama dolina na początku marca w obiektywie A.M.

(fot.A.M.)

(fot.A.M.)

(fot.A.M.)

(fot.A.M.)


(fot.A.M.)

(fot.A.M.)

(fot.A.M.)

(fot.A.M.)

(fot.A.M.)



******