Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śnieg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śnieg. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 marca 2013

Boso po śniegu

Poranny, świeży śnieżny puch
na balkonie mojej mamy


Od rana w Warszawie prószył śliczny śnieg. Zupełnie jak w bajce. Taki właśnie śnieg powinien być zawsze na Wigilię, a nie nie w połowie marca :)

No ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. 

Cieszyłam więc oko tym widokiem, aż nagle przypomniał mi się wpis Tofalarii (patrz tutaj) o chodzeniu boso po śniegu.

Miałam ochotę tak się trochę "po-hartować" już dawno, ale jak miałam "pod nogą" śnieg, to akurat byłam chora. 
A jak już  wyzdrowiałam, to świeżego śniegu nie było, a stary jakoś nie wydawał mi się zbyt "godny" mych stópek :))

Dziś rano warunki były idealne, kilka stopni mrozum balkon akurat dostępny, wiec poszalałam i - o zgrozo ! - potomka tez w to wciągnęłam.

Dowód mego pierwszego boso - śnieżnego szaleństwa :))


Potomka, też chciałam udokumentować, ale umknął mi zanim zdążyłam pstryknąć jego ośnieżone stópki :)



Oto ślady "wytuptane" na balkonie  przeze mnie i potomka....  20 sekund "wariactwa", ale ile radości...




Jutro też spróbujemy ...

niedziela, 10 marca 2013

8 marca na przełęczy Ouillat

8 marca - mimoza kwitnie w Roussillon na każdym kroku
     O przełęczy Ouillat w Alberès (część Pirenejów "wpadająca" do Morza Śródziemnego) wspominałam już na blogu dwukrotnie.
To tam zbieralismy jesienią jadalne kasztany.
Tam też pojechaliśmy oglądać w grudniu górskie pejzaże.

    Klimat w pasmie Alberes jest wiosną dość kapryśny. Otóż np 2 marca spadło 40 cm śniegu (przedtem nie było go), a już dwa dni później wszytko stopniało.
      8-go marca wybraliśmy się do schroniska na obiad, by w ten sposób uczcić jakos Dzień Kobiet (ja zamówiłam oczywiście pieczone policzki wieprzowe :)

Dostałam od znajomej A.M. zdjęcia z tego smego miejsca zrobione tuż po opadach śniegu, więc zamieszczę je tu dla porównania.
A.M. juz kilkukrotnie udostępniała mi swe zdjęcia do publikacji (aby je obejrzeć, kliknij na etykietę fot.A.M.)

Schronisko na przełęczy Ouillat 2 marca (fot.A.M.)

To samo schronisko sześć dni później, czyli 8 marca


Droga obok schroniska 2-go marca (fot.A.M.)

Ta sama droga 8 marca





Tu zima "pełną gębą"... 2 marca (fot.A.M.)





.... a tu trzeba porządnie naszukać się
 resztek śniegu (8 marca).

Góra zaczęła się "pocić" ... ożyły wyschnięte strumienie , pojawiły się nowe....



Strumień powstały z topniejących śniegów


Góra płacze strumieniami...


Malutkie strumyki "rosną w oczach"

Okno w  niebie

Spacerujące sobie samopas krowy z fermy
 w połowie drogi do schroniska
Ta zaś krówka opalając się podziwiała piękne widoki...

*****



sobota, 9 lutego 2013

Paryska ślizgawka przed Hôtel de Ville

W mieście śniegu na lekarswtwo (choć synoptycy odgrażają się, że na pewno tej nocy znów spadnie) , a poziom wody w Sekwanie podnosi się coraz bardziej.
Jest jednak w Paryżu co najmniej jedno miejsce, gdzie można sobie przypomnieć o kalendarzowej zimie. 
To ślizgawka przed głównym merostwem, czyli przed przepięknym - moim zdaniem - budynkiem Hôtel de Ville. 

Ślizgawka, a w tle Hôtel de Ville

Otwarto ją już 18-go grudnia zeszłego roku w ramach dorocznej operacji "Paris sur glace" (Paryż na lodzie). Zostanie ona zlikwidowana dopiero 3-go marca, czyli mamy jeszcze mniej więcej 3 tygodnie na igraszki na lodzie. 


Część dla "dużych" amatorów łyżwiarstwa 



Lodowisko o powierzchni 1365 m2 zajmuje dużą część placu przed merostwem . Za samo wejście nie trzeba płacić. Płatne jest jedynie wypożyczenie łyżew (5€).
Wewnątrz wydzielono mniejszą część (208 m2) dla dzieci i dla początkujących.


Część dla maluchów

Obok ślizgawki powodzeniem cieszy się wśród dzieciaków ( i nie tylko) staroświecka karuzela. Działa ona cały rok, jak widać chłód nie odstrasza śmiałków. Tym bardziej, że tuż obok stoi stragan ze słodkościami, goframi itp

Atrakcje obok ślizgawki

A że dziś jest właśnie ostatni dzień chińskiego Roku Smoka (taki chiński "sylwek" :),  latarnie dookoła placu udekorowano chińskimi lampionami.... (wiem, że lampiony kojarzą się we światłem, ale nie mam pojęcia jak je inaczej określić :)

Chińskie lampiony na jednej z latarni...




.. i na tej też :

*********
PS. O chińskim pochodzie noworocznym następnego dnia możecie przeczytać tutaj, we wpisie z 10-go lutego 2013.

niedziela, 20 stycznia 2013

Nareszcie „dogoniłam” śnieg


Oczywiście Moulin Rouge (dziś wieczorem)



       

       Już od początku zimy czekam na urok śnieżnych pejzaży czy to miejskich czy to wiejskich i jakoś do tej pory nie udawało mi się na nie trafić. Gdzie nie pojechałam śnieg albo już był i stopniał, albo padał po moim wyjeździe.

      




Bruksela - 14 na 15 stycznia
Bruksela - raz jeszcze
Owszem, ostatnio  w Brukseli spadło trochę śniegu  dokładnie w nocy z 14 na 15 stycznia, ale nie nadawałam się (akurat złożona choroba i gorączką) do właściwego upajania się widokiem za oknem. W nocy ulica wydawała się jak z bajki, ale już rano przejechało parę samochodów i wszystko jakoś się pobrudziło. 


      W ostatni weekend nareszcie śnieg spadł i w Paryżu (piękne zdjęcia zrobiła wtedy holly - zobaczcie tu) i w Brukseli, ale ja byłam akurat na południu, a tam śniegu ani śladu. 

Brak śniegu w Perpignan (wczoraj,
 czyli 19 stycznia)

      Wydawało mi się , że znów wszystko stopnieje zanim wrócę na północ, ale nie, bo tym razem „dogoniłam” w końcu śnieg. Dogoniłam, bo zechciał po prostu na mnie poczekać.  To cała fala opadów śnieżnych sparaliżowała sporą część Francji.

Gare de Lyon w Paryżu dziś wieczorem
     Pisząc te słowa jadę właśnie pociągiem TGV (train grande vitesse = pociąg o dużej prędkości), który powinien sunąc 300km/h, ale z powodu śniegu i dla zachowania zasad bezpieczeństwa „wlecze się” tylko 220 km/h.  Cóż w praktyce to może oznaczać? Jakieś 15-20 minut opóźnienia. Do przeżycia J.
  
     Mniej szczęścia mieli dziś pasażerowie 40 % lotów krajowych i europejskich, które zostały anulowane z powodu opadów śnieżnych. Na paryskich lotniskach Orly i Roissy koczują już spore tłumy i organizowane są punktu noclegowe, bo większość dziś już nie odleci.

     Zapowiedziano, że jutro autobusy szkolne nie będą jeździć w wielu regionach północnej i środkowej Francji. A to się dzieciaki ucieszą!

    Z informacji, jakie otrzymuję w telefonie wynika, iż w regionie paryskim nie jeździ żaden autobus. A dziś nawet metro na linii 5 stanęło na zewnętrznym wiadukcie, bo jakieś kable przymarzły i musiano ewakuować wszystkich pasażerów 300m po torach. No po prostu dzieje sięJ
     Mam nadzieję, że ja sama dotrę dziś do domu bez kłopotu. Mogę dostać się metrem, więc szansa jest. No a jak nie to zawsze własne nogi mogą posłużyć, w końcu to nie koniec świata J Zobaczymy J
Paryski bruk pokryty rozciapcianym śniegiem  

       Sam premier apelował do wszystkich o ostrożność i anulowanie wszelkich niekoniecznych podroży , albo przełożenie ich na inny moment. To już prawie jak stan wyjątkowy jakby tak posłuchać mediów, a przecież spadło chyba z 5-10 cm śniegu…. :) Problem jednak komplikuje oczywiście gołoledź, bo do takich warunków tutejsi kierowcy nie są już przyzwyczajeni, że już nie wspomnę, iż poza regionami górskimi mało kto wymienia tu opony na zimowe. O ile wiem to w Belgii i Niemczech wymiana opon jest obowiązkowa. W Polsce naturalnie też.


Niespotykane jak na Paryż widoki

i tu też

    Może i sytuacja jest jak na tutejsze warunki i poważna, ale jakoś na razie nie potrafię nie cieszyć się z faktu, że znów zobaczę Paryż w śnieżnej szacie. Jutro przed południem  też będę miała trochę czasu, to będę mogła się nacieszyć owymi ośnieżonymi widokami jak dziecko.


*****
Pociąg spóźnił się tylko 20 minut. Do domu dotarłam bez kłopotu,  choć nie najprostszą drogą. Szkoda, że spaliny samochodowe rozpuściły śliczny puszysty śnieg... Ale i tak jest ładnie :)))
W drodze do domu