Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aude (11). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aude (11). Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 grudnia 2015

"Chez Bebelle" - rugby i dobre jedzenie w Narbonne



Dziś nie będzie jeszcze ani podsumowania, ani kalendarium. Koniecznie chcę się bowiem z wami podzielić dobrym adresem na południu Francji.


Oczywiście chodzi o miejsce, gdzie można dobrze zjeść. Nie chodzi jednak o restaurację gastronomiczną, czy jakieś inne eleganckie miejsce, lecz o zwykly grill-bar.

No, może słowo zwykły nie jest jednak najlepszym określeniem  ale zacznę mniej więcej po kolei, to sami ocenicie.

wtorek, 18 sierpnia 2015

Zamki Katarów : ruiny Zamku Termes

Wybraliśmy się ostatnio na wycieczkę po Krainie Katarów, a dokładniej po jej części nazywanej Corbières Minervois. Wycieczka miała na celu głównie podziwianie pięknych pejzaży surowego pasma Corbières, od którego wzięła nazwę znana i ceniona apelacja win francuskich (w każdej prawie wiosce można degustować i kupować lokalne wina)
Postanowiliśmy zatrzymać się i zwiedzić jeden z zamków katarskich, a dokładniej jego ruiny. 




Na trasie z Tautavel do Termes


Ruch katarów zaczął rozwijać się coraz bardziej w XII wieku, ceniąc prostotę, skromność i piętnując rozpustę i bogactwo  władz kościelnych. 

Nie będę tu opisywać szczegółowo ich doktryny, bo jeśli kogoś ona ciekawi, może sięgnąć po odpowiednie lektury napisane przez historyków. 

Dla nas ważny jest tu fakt, że średniowiecznemu kościołowi ruch katarów po prostu "bruździł" w zarządzaniu. Sprzyjały mu różne warstwy społeczne i rosnąca popularność katarów stawała się niebezpieczna. Kilka soborów wyraźnie obłożyło ekskomuniką wyznawców kataryzmu, a mimo to ruch nie tracił na popularności. Jego największymi ośrodkami były Tuluza i Albi oraz teren Langwedocji ... 

Aż w końcu papież Innocenty III zdecydował się na radykalne posunięcie i ogłosił pierwszą krucjatę europejska przeciwko Katarom. Słynna jest rzeź w Bezières z 1209, w której zginęło w samym Kościele Marii Magdaleny ponad 7000 osób (w tym kobiet i dzieci)... Ponoć Bóg miał "rozpoznać swoich".

Wspominam o tej krucjacie, gdyż zwiedzane przez nas Termes,  było oblegane przez kilka miesięcy przez wojska Simona de Monfort stojącego na jej czele.
Simon de Monfort, możny rycerz z Ile de France (okolice obecnego regionu paryskiego), zdobywszy leżące nieopodal Carcassonne w 15 dni, zaczął oblegać Termes, licząc na szybkie zwycięstwo. Trochę się jednak zdziwił...

Na trasie z Tautavel do Termes





W oddali po raz pierwszy zauważamy ruiny Zamku w Termes.
Zamku w Termes broniło 400 rycerzy, 20 rycerzy i ... specjalista od maszyn wojennych ... 

I pewnie Termenes nigdy by nie upadło gdyby nie susza, która dała się we znaki obleganym. W zbiornikach zaczęło bowiem brakować wody, choć żywności i wina mieli jeszcze na 5 miesięcy. Trudno jest jednak piec chleb na winie gdy cysterny na wodę pokazują suche dno... I nagle zdarzył sie cud, jak mogłoby się wydawać. Spadł bowiem obfity deszcz ... 

Tylko, że zbiorniki zanieczyszczone zostały przez padlinę... Mieszkańcy twierdzy pochorowali się na dyzenterię ..... twierdza upadła p 16 tygodniach...



Ruiny Zamku Termes
Właściciel i Pan Zamku Raymond de Termes został uwięziony i przeniesiony do lochów w Carcassonne, gdzie dokonał żywota kilka lat później. 

Na szczescie jego nieletni syn Olivier de Termes uchował się w zamku Corsavy (obecne Pireneje Wschodnie) w Roussillon, który należał do jego matki. Olivier będzie miał bardzo bogate i urozmaicone życie i stanie się jednym z rycerzy francuskiego króla Ludwika Świętego.... ale to już zupełnie inna historia i kto chce o niej poczytać (a zna francuski), niech sięgnie po książkę "Olivier de Termes. Le cathare et le croisé", autorem której jest Gauthier Langlois, znany historyk-mediewista.*

Wioska Termes u stóp ruin

Po upadku oblężenia twierdza została oczywiście skonfiskowana, a w 1228 włączona do korony francuskiej. Następnie ją przebudowano i włączono do granicznej linii zamków obronnych, gdyż to właśnie tu, w masywie Corbières przebiegała wówczas granica Królestwa Francji i Królestwa Aragonii.

Przez cztery wieki twierdza strzegła obrzeży Francji, a gdy została ona przesunięta (granica, nie twierdza), zamek Termes stracił na ważności, a w 1654 został wręcz zniszczony popadając w niepamięć. Dopiero w XX wieku historycy i archeologowie zainteresewali sie ruinami...

Aktualnie co roku trwają tam prace wykopaliskowe. Restaurowane są też niektóre elementy twierdzy.


Wioska Termes u stóp ruin

Ruiny od strony wioski




By dostać się do ruin, należy zakupić bilet wstępu w biurze informacyjnym w wiosce u stóp wzgórza zamkowego (4€/osoba dorosła). 
Na miejscu obejrzeć mozna 13-to minutowy film o historii zamku oraz malutką wystawę mu poświęcona. 

Przyda się też wypożyczony na czas wizyty, opis ruin i plan zamku (należy go oddać po powrocie)

Następnie możemy ruszyć na zwiedzanie ruin. Radzę zabrać wygodne buty i - szczególnie latem -butelkę wody, bo powyżej punktu informacyjnego nie ma już możliwości zakupu. 

Do ruin wspinamy się od 15 do 30 minut zależnie od formy.  

Miłośnicy historii i pięknych widoków nie będą zawiedzeni.


Mury obronne z wystającymi kamieniami... (mur à bossage)
Podczas obrony rzucano kamienie,
które rykoszetem uderzały w atakujących


Zagospodarowane specjalnie dla zwiedzających wejście  oraz rekonstrukcja jednej z bram

Widok z ruin na wioskę u stóp wzgórza.


Rekonstrukcja jednej z bram






Sala straży


Winnice widoczne wśród lasów










Trwają prace....

Wioska Termes w dole







Ruiny donżonu


Schodzimy po wizycie ku wiosce...



Jeden z uroczych zakątków wioski Termes...

Wracając w stronę Perpignan przejechaliśmy nieopodal ruin Zamku Aguilar (w pobliżu miejscowości Tuchan, zerknijcie na mapkę na początku wpisu). 
To w tym zamku, zamieszkał później wspomniany powyżej Olivier de Termes, syn obrońcy Zamku w Termes.  Aguilar otrzymał on od francuskiego króla zwanego Ludwikiem Świętym za zasługi w dowodzeniu krucjata do Ziemi Świętej.


Ruiny Zamku Aguilar


Powrót w stronę Perpignan. Widoki na winnice...


Widoczne w oddali Morze Śródziemne



--------------------------------------------------------

Strona oficjalna Zamku w Termes : KLIK TU 
Strona w czterech językach EN, FR, ES, DE.
Istnieje również aplikacja na smartfon.


Przydatne mapki z trasa i czasem dojazdu z Tuluzy, Narbonne i Perpignan




poniedziałek, 28 października 2013

Wypad do Leucate, czyli owoce morza na podwieczorek




Ostryga z Leucate


    Nieco na północ od Perpignan, ale już w sąsiednim depertamencie Aude (11) hodowane są w miejscowosci Leucate ostrygi.

    Ostrygi z Leucate hodowane są w tzw parkach, w morskiej wodzie na zalewie o nazwie Etang de Leucate. Piszę zalew całkiem świadomie, bo dosłowne tłumaczenie słowa Etang  jako staw wprowadza nas Polakow w błąd. Nie są to bowiem żadne stawy hodowlane sztucznie stworzone, a zalew utworzony na przestrzeli tysiącleci w sposób naturalny, gdzie od wieków łowiono dzikie ostrygi i dopiero od XIX wieku rozpoczęto prawdziwą hodowlę w nowoczesnym tego słowa znaczeniu.

    Tuż nad samym zalewem znajduje się bardzo fajne miejscem gdzie można niedrogo zjeść u hodowców świeże ostrygi. Oczywiście można je też kupić na wynos, bo taki jest pierwotny cel tego miejsca. 

    W Polsce nad Bałtykiem mamy nasze smażalnie ryb, a tu w Leucate mają swoje "ostrygownie", czyli bezpretensjonalne bary z ostrygami , małżami i palourdami (nie znam polskiego odpowiednika, ciekawe czy istnieje*)



* Francuskie slowo palourde to : 
   po angielsku - clam
   po hiszpansku -  almeja
   po katalonsku - cloïssa
   po wlosku - vongola,
   po portugalsku - amêijoa.
A we francuskiej Prowansji używa się słowa clovisse, a nie palourde.



Bary z ostrygami należą do hodowców ostryg i znajdują się w bezpośredniej bliskości zalewu,
gdzie te ostrygi są hodowane

Wybrane przez nas miejsce degustacji zachęcało wesołymi kolorami...









Była to pora podwieczorku, więc bary świeciły pustkami. Tylko gdzieniegdzie siedział jakiś turysta, a większość klientów  kupowała ostrygi na wynos. 

Nic sobie nie robiąc z francuskich konwenansów godzinowych (świętokradztwo !! :), postanowiliśmy zjeść podwieczorek składający się z paru ostryg, małży i palourd. Wszystko na surowo, prosto z wody , otwarte na naszych oczach i skonsumowane z dodatkiem chleba z masłem i kieliszka wytrawnego chardonnay





Tu jeszcze w basenie z morską wodą wewnątrz naszego sklepo-baru :)
Górne zdjęcie z lewej - to palourdy.
Dolne z prawej - to małże.
Reszta to ostrygi rożnych rozmiarów.






Tu już pani otwiera sprawnie wybrane przez nas owoce morza. Z lewej strony mniejszy talerzyk dla mego Ślubnego Rycerza,  a z prawej większy dla mnie (bo jestem łakomczuchem jeśli chodzi o ostrygi i chciałam ich aż sześć)








Powyżej trzy zdjęcia z lewej strony przedstawiają od góry do dołu: ostrygę Leucate, małże i palourdy.
Te akurat małże pochodziły z pobliskiej hodowli w Hiszpanii (to tylko kilkadziesiąt kilometrów i najwidoczniej właściciel chciał urozmaicić proponowane "menu"). Ostrygi zaś i palourdy pochodziły z hodowli właściciela "naszego" baru.

Zdjęcie u dołu (pośrodku) to zestaw za 6€ pod nazwą "Le Petit Bigorneau" 
(3 ostrygi, 3 małże, 3 palourdy).
Bigorneau, to po polsku barwinek, rodzaj ślimaka morskiego. 
Zestaw nazywa się więc "Mały Barwinek"

 W prawym dolnym rogu zaś mój zestaw za 10€ o nazwie "Le Petit Catalan" 
(6 ostryg, 6 małży i 6 palourd). 
Tutaj o tłumaczenie jest prościej :))   "Mały Katalończyk"



A oto i cennik ostryg i małży w sprzedaży na kilogramy "na wynos"( cena małży zależy od rozmiaru, a były ich tam akurat cztery rożne )









Dolne lewe zdjęcie : kuter wracający z parku hodowli ostryg 
(widoczny na prawym górnym zdjęciu na linii horyzontu)





Tutaj już wyraźniej widać park hodowli ostryg na zalewie 

A bliżej brzegu te słupki w wodzie  służą do przyczepiania specjalnych koszy-pulapek na dzikie węgorze. To z takiego miejsca, ale bliżej Perpignan, pochodziły dzikie węgorze, o których pisałam  już kiedyś TUTAJ (KLIK)