Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 grudnia 2016

Idź Pan/Pani do cholery! - wiecie gdzie jest ta Cholera?

   Ileż to razy słyszeliście zwrot "Idź Pan/Pani w cholerę!" albo "poszedł/poszła do cholery"? 

   No to przyznam się wam, że od paru lat wiem już gdzie jest to jest. Wiem gdzie jest ta Cholera, pisana Colera dla zmyłki:) 
   I nawet pojechałam tam w pierwszy dzień świąt.



Przypuszczać by można, że Cholera to jakieś straszne miejsce, jakby  przedsionek piekła, a tymczasem jest to miejscowość portowa , przedostatnia przed granicą francuską, gdy będziecie jechać na północ wzdłuż wybrzeża Katalonii na Costa Brava.








    Teraz zimą mało kogo można tam spotkać, bo hotele i restauracje są nieczynne, a letnie rezydencje zamknięte na trzy spusty. 
    Stałych mieszkańców tam niewielu.

Plaża w centrum wioski

Zimą Colera świeci pustkami

A już w pierwszy dzień świąt nikogo,
ale to zupełnie nikogo nie spotkaliśmy po drodze.
Wybiorę się tam jeszcze kiedyś latem, żebyście mogli zobaczyć,
że Cholera może być całkiem fajnym miejscem na ziemi :)

No to już wiecie dokąd się udać, gdy wam ktoś gniewnie powie  "A idź do cholery"
____________________
PS. Oczywiście potraktujcie ten tekst z przymrużeniem oka. O ile się orientuję, to nazwa Colera, jest nazwą własną i nie ma związku z hiszpańską nazwą choroby "cólera"(inna wymowa)

Natomiast cholera (nazwa choroby) po francusku to "cholera" wymawiana "kolera", a nazwę tej katalońskiej miejscowości w Hiszpanii wymawia się podobnie. Stąd moje skojarzenie, hi hi:))

Znacie jakieś inne śmieszne nazwy miejscowości zagranicznych, które nam kojarzą się z czymś zupełnie innym?

środa, 10 sierpnia 2016

Dolina Szczęśliwa, Dolina Żółwi - coś dla młodszych i mniej młodszych

Jak zapewne wiecie z lektury mego bloga, fanpege'a czy instagramu, Moja Południowa Arkadia to mała wioska na południu Francji, a  dokładniej w regionie Roussillon, w departamencie Pireneje Wschodnie (66).
Roussillon jest bardzo ciekawym regionem o silnych korzeniach katalońskich i często bywa też nazywany Pays Catalan (Kraina Katalońska). Dla mnie to taka miniatura raju, bo ludzie tu mieszkający są według mnie "na wakacjach" przez cały rok.
Jest Morze Śródziemne i plaże (akurat latem dość tłoczne), są góry  i płaskowyże z ukochanym przez tutejszych mieszkańców szczytem Canigou. No i jest nasza okolica pagórków Les Aspres, w której sobie mieszkamy wśród winnic.

Położenie Doliny Żółwi.
Linia pośrodku to granica francusko-hiszpanska
Źródło : Google MAps

Dziś chciałabym opowiedzieć wam o ciekawym miejscu dla rodzin z dziećmi, chociaż i dorośli z ciekawością posłuchają opowieści "przewodniczek".
W górach Albères, czyli w tej części Pirenejów, gdzie dotykają  one wód Morza Śródziemnego, w dolinie o przyjemnej nazwie Vallée Heureuse (Dolina Szczęśliwa), tuż obok miejscowości Sorède, znajduje się Dolina Żółwi (Vallée des Tortues).

wtorek, 18 sierpnia 2015

Zamki Katarów : ruiny Zamku Termes

Wybraliśmy się ostatnio na wycieczkę po Krainie Katarów, a dokładniej po jej części nazywanej Corbières Minervois. Wycieczka miała na celu głównie podziwianie pięknych pejzaży surowego pasma Corbières, od którego wzięła nazwę znana i ceniona apelacja win francuskich (w każdej prawie wiosce można degustować i kupować lokalne wina)
Postanowiliśmy zatrzymać się i zwiedzić jeden z zamków katarskich, a dokładniej jego ruiny. 




Na trasie z Tautavel do Termes


Ruch katarów zaczął rozwijać się coraz bardziej w XII wieku, ceniąc prostotę, skromność i piętnując rozpustę i bogactwo  władz kościelnych. 

Nie będę tu opisywać szczegółowo ich doktryny, bo jeśli kogoś ona ciekawi, może sięgnąć po odpowiednie lektury napisane przez historyków. 

Dla nas ważny jest tu fakt, że średniowiecznemu kościołowi ruch katarów po prostu "bruździł" w zarządzaniu. Sprzyjały mu różne warstwy społeczne i rosnąca popularność katarów stawała się niebezpieczna. Kilka soborów wyraźnie obłożyło ekskomuniką wyznawców kataryzmu, a mimo to ruch nie tracił na popularności. Jego największymi ośrodkami były Tuluza i Albi oraz teren Langwedocji ... 

Aż w końcu papież Innocenty III zdecydował się na radykalne posunięcie i ogłosił pierwszą krucjatę europejska przeciwko Katarom. Słynna jest rzeź w Bezières z 1209, w której zginęło w samym Kościele Marii Magdaleny ponad 7000 osób (w tym kobiet i dzieci)... Ponoć Bóg miał "rozpoznać swoich".

Wspominam o tej krucjacie, gdyż zwiedzane przez nas Termes,  było oblegane przez kilka miesięcy przez wojska Simona de Monfort stojącego na jej czele.
Simon de Monfort, możny rycerz z Ile de France (okolice obecnego regionu paryskiego), zdobywszy leżące nieopodal Carcassonne w 15 dni, zaczął oblegać Termes, licząc na szybkie zwycięstwo. Trochę się jednak zdziwił...

Na trasie z Tautavel do Termes





W oddali po raz pierwszy zauważamy ruiny Zamku w Termes.
Zamku w Termes broniło 400 rycerzy, 20 rycerzy i ... specjalista od maszyn wojennych ... 

I pewnie Termenes nigdy by nie upadło gdyby nie susza, która dała się we znaki obleganym. W zbiornikach zaczęło bowiem brakować wody, choć żywności i wina mieli jeszcze na 5 miesięcy. Trudno jest jednak piec chleb na winie gdy cysterny na wodę pokazują suche dno... I nagle zdarzył sie cud, jak mogłoby się wydawać. Spadł bowiem obfity deszcz ... 

Tylko, że zbiorniki zanieczyszczone zostały przez padlinę... Mieszkańcy twierdzy pochorowali się na dyzenterię ..... twierdza upadła p 16 tygodniach...



Ruiny Zamku Termes
Właściciel i Pan Zamku Raymond de Termes został uwięziony i przeniesiony do lochów w Carcassonne, gdzie dokonał żywota kilka lat później. 

Na szczescie jego nieletni syn Olivier de Termes uchował się w zamku Corsavy (obecne Pireneje Wschodnie) w Roussillon, który należał do jego matki. Olivier będzie miał bardzo bogate i urozmaicone życie i stanie się jednym z rycerzy francuskiego króla Ludwika Świętego.... ale to już zupełnie inna historia i kto chce o niej poczytać (a zna francuski), niech sięgnie po książkę "Olivier de Termes. Le cathare et le croisé", autorem której jest Gauthier Langlois, znany historyk-mediewista.*

Wioska Termes u stóp ruin

Po upadku oblężenia twierdza została oczywiście skonfiskowana, a w 1228 włączona do korony francuskiej. Następnie ją przebudowano i włączono do granicznej linii zamków obronnych, gdyż to właśnie tu, w masywie Corbières przebiegała wówczas granica Królestwa Francji i Królestwa Aragonii.

Przez cztery wieki twierdza strzegła obrzeży Francji, a gdy została ona przesunięta (granica, nie twierdza), zamek Termes stracił na ważności, a w 1654 został wręcz zniszczony popadając w niepamięć. Dopiero w XX wieku historycy i archeologowie zainteresewali sie ruinami...

Aktualnie co roku trwają tam prace wykopaliskowe. Restaurowane są też niektóre elementy twierdzy.


Wioska Termes u stóp ruin

Ruiny od strony wioski




By dostać się do ruin, należy zakupić bilet wstępu w biurze informacyjnym w wiosce u stóp wzgórza zamkowego (4€/osoba dorosła). 
Na miejscu obejrzeć mozna 13-to minutowy film o historii zamku oraz malutką wystawę mu poświęcona. 

Przyda się też wypożyczony na czas wizyty, opis ruin i plan zamku (należy go oddać po powrocie)

Następnie możemy ruszyć na zwiedzanie ruin. Radzę zabrać wygodne buty i - szczególnie latem -butelkę wody, bo powyżej punktu informacyjnego nie ma już możliwości zakupu. 

Do ruin wspinamy się od 15 do 30 minut zależnie od formy.  

Miłośnicy historii i pięknych widoków nie będą zawiedzeni.


Mury obronne z wystającymi kamieniami... (mur à bossage)
Podczas obrony rzucano kamienie,
które rykoszetem uderzały w atakujących


Zagospodarowane specjalnie dla zwiedzających wejście  oraz rekonstrukcja jednej z bram

Widok z ruin na wioskę u stóp wzgórza.


Rekonstrukcja jednej z bram






Sala straży


Winnice widoczne wśród lasów










Trwają prace....

Wioska Termes w dole







Ruiny donżonu


Schodzimy po wizycie ku wiosce...



Jeden z uroczych zakątków wioski Termes...

Wracając w stronę Perpignan przejechaliśmy nieopodal ruin Zamku Aguilar (w pobliżu miejscowości Tuchan, zerknijcie na mapkę na początku wpisu). 
To w tym zamku, zamieszkał później wspomniany powyżej Olivier de Termes, syn obrońcy Zamku w Termes.  Aguilar otrzymał on od francuskiego króla zwanego Ludwikiem Świętym za zasługi w dowodzeniu krucjata do Ziemi Świętej.


Ruiny Zamku Aguilar


Powrót w stronę Perpignan. Widoki na winnice...


Widoczne w oddali Morze Śródziemne



--------------------------------------------------------

Strona oficjalna Zamku w Termes : KLIK TU 
Strona w czterech językach EN, FR, ES, DE.
Istnieje również aplikacja na smartfon.


Przydatne mapki z trasa i czasem dojazdu z Tuluzy, Narbonne i Perpignan




piątek, 14 sierpnia 2015

Brukselski Flowertime 2015



   Zapewne słyszeliście o słynnym Dywanie Kwiatowym jakim pokrywa się Wielki Plac w Brukseli w połowie sierpnia. Niestety ta imponująca i ukochana przez turystów impreza odbywa się co dwa lata,  w lata parzyste. W lata nieparzyte niektórzy niedoinformowani turyści przyjeżdżali niekiedy z bardzo daleka i byli niepocieszeni gdy na Placu nie było kwiatów. Dwa lata temu, władze miejskie wraz z organizatorami Dywanu Kwiatowego postanowili temu zaradzić. Z pewnych jednak względów robienie Dywanu Kwiatowego rok w rok nie było odpowiednim rozwiązaniem.
   Postanowiono podkreślić piękno brukselskiego Ratusza dekoracjami najlepszych florystów z całej Belgii i udostępnić przez kilka dni zwiedzającym. Najwyraźniej impreza spodobała się i ludzie tłumnie przybyli w 2013 roku (20 tys. osób w 4 dni) , bo już w roku 2015 ponownie zorganizowano zwiedzanie ukwieconego Ratusza, a cała czterodniowa impreza zyskała oficjalną nazwę Flowertime (żeby nie było sporów o język, często Belgowie nadają nazwy po angielsku)
 
   Od 13 do 16 sierpnia 2015 za skromne (jak na tutejsze ceny) 5 euro, możecie wejść i zachwycić się... Po pierwsze pięknymi kompozycjami kwiatowymi, a po drugie wspaniałym budynkiem Ratusza i jego bezcennymi wnętrzami.
 
Dekoracje na Wielkim Placu...
    Osobiście udało mi się pojechać na Grand Place i wejść bez większych kolejek już w czwartek 13 sierpnia w porze przerwy obiadowej. Bilet kupiłam już wcześniej na stronie internetowej imprezy, ale można też kupić na miejscu, tylko kolejka jest wówczas dłuższa.
 
 
 
   Dekoracje kwiatowe witają nas już na samym Wielkim Placu, więc od razu czujemy się jak we włoskich ogrodach. Tegoroczna bowiem tematyka to włoski barok...
   Nie potrafię określić, jak bardzo dekoracje są włoskie i do jakiego stopnia barokowe, ale ich piękno jest zdumiewające.
   Najwspanialszy jest ogromny stół weselny w przepięknej sali , tuż przed wejściem do Sali Ślubów.
  Tegoroczna edycja Flowertime została przygotowana przez 25 artystów-florystów z trzech regionow Belgii : Walonii, Flandrii i z Regionu Brukselskiego.
 
 
Zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć z mej wizyty...
Wpis ten jest publikowany w drugim dniu trwania Flowertime, 14-go sierpnia...
 
   Jeśli jesteście akurat w Brukseli w tych dniach, to zachęcam do obejrzenia Ratusza w tak niecodziennej szacie :)
 
   Na pamiątkę zostaną wam zdjęcia i rozdawany wewnątrz bezpłatny katalog imprezy...
 



 



W kolejce do Ratusza...




Dekoracje, które możecie podziwiać już stojąc w kolejce  do wejścia i kasy
 
 

Obrazy Kwiatowe są tym razem ważniejsze od zabytkowych obrazów z widokami Brukseli


 


Przepiękna klatka schodowa przypominająca mini-dżunglę :)


 


Kwiatowy "bucik" kopciuszka wielkości dorosłej osoby

 

 



Kwiatowa Dama, a w tle portret cesarzowej Marii Teresy...
 


Sala Obrad Rady Miejskiej udekorowana kwiatami i.... bakłażanami :)

 



Kwiatowy "obrus" na stole w Sali Arcyksięcia Maksymiliana

 




 




 
 
 
 
No i "gwóźdź programu", czyli fantastyczny stół weselny tonący w kwiatach....
 
 
 













Z największej sali Ratusza przechodzimy do Sali Ślubów...







Budynek opuszczamy klatką schodową pełną kolorów....













Koniec wizyty.... Niestety