wtorek, 11 listopada 2014

Październik 2014 - podsumowanie miesiąca

Niby październik ma co roku aż 31 dni, ale ten  tegoroczny wydawał mi się jakiś krótszy. 

Dużo pracy, kilka ciekawych sztuk, wyjazdy do Lyonu i Strasburga, a w ostatnim dniu miesiąca wyjazd na 10-dniowy urlop, z którego dopiero przedwczoraj wróciłam,  co wyjaśnia opóźnioną publikacje mego miesięcznego podsumowania





  1. 4800 km przejechanych pociągami TGV i Thalys podczas 9 przejazdów
  2. 3000 km samolotem - 5 przelotów (Ryanair, Air France, Brussels Airlines)
  3. weekend w Lyonie (KLIK)
  4. kilkudniowy wyjazd służbowy do Strasburga
  5. wieczór w winiarskiej wiosce w Beaujolais
  6. cztery przedstawienia teatralne 
  • Bruksela , Théâtre du Parc "l'Odysée" (Odyseja)
  • Bruksela, Théâtre Royal des Galleries "Un drôle de pére" (autor Bernard Slade)
  • Paryż, Comédie des Champs-Elysées "Si on recommençait" (autor Florian Zeller, w roli glownej Michel Sardou)
  • Paryż, Théâtre Mogador "Le Bal des Vampires" (musical, rez. Roman Polański)
     7. degustacja win burgundzkich (KLIK)


    A tak sypia nasza malutka Lucy (klik)

    wtorek, 4 listopada 2014

    La Toussaint à Varsovie, czyli Wszystkich Swietych po polsku


    Ten wpis jest adresowany głównie dla tych z mych czytelników, którzy Polski nie znają i nie potrafią sobie wyobrazić jak inna atmosfera panuje na polskich cmentarzach 1 listopada.
     A ze większość z nich to zaglądający tu Francuzi lub francuskojęzyczni obcokrajowcy z innych krajów, wiec wyjątkowo dalszy ciąg tekstu będzie po francusku…


    Depuis que je vis en France je me suis habituée aux cimetières en France qui sont le 1 novembre, certes, fleuris, mais assez tristes et sans lumières en fin de la journée. 
    Je comprends que la nuit tombe plus tard et ça n’a pas beaucoup de  sens d'allumer les photophores dans la journée, mais quand même je préfère nos cimetières polonais illuminés. 
    Nina Andrycz - une grande actrice de théâtre
    Pour comprendre pourquoi je considère la Toussaint en Pologne bien plus solennelle et festive, je vous invite à une promenade en photos. 
    Suivez moi et vous allez comprendre de quoi je parle:)

    Un cimetière en Pologne devient un  lieu bien vivant avec les foules qui se déplacent pour déposer les fleurs (dominent les chrysanthèmes de toutes sortes et couleurs,  en pot ou en compositions, parfois on trouve aussi les gerberas)






    Dans les cimetières dans les grandes villes on voit aussi les prêtres, comme de chez Pagnol. Ils  prennent les inscriptions (et les offrandes) pour lire la messe pour vos chers défunts.


    La plupart des familles va sur les tombes de leurs proches avec les fleurs et les photophores typiques pour les cimetières.


    Cimetière du Nord à Varsovie, partie moderne


     J’étais particulièrement surprise cette année pas une machine logistique mise à la disposition des varsoviens par la société de transports publics et la ville. Le 1 et le 2 novembre il y avait 29 lignes supplémentaires de bus et de tram pour faciliter le trajets vers et entre les différents cimetières. Tous supervisés par la police et le personnel de société des transports public. Vraiment chapeau bas !



     Ce jour devant les cimetières on trouve un choix des fleurs, des décorations et des photophores. Parmi les marchands il y a toujours quelques stands de scouts, qui de cette manière « travaillent » pour gagner les moyens supplémentaires pour les voyages estivaux.

    Dans de nombreux cimetières on voit les acteurs, sportifs ou encore les scouts qui quêtent pour les différentes causes de charité.




    Souvent les Polonais vont rendre hommage à ceux qui sont morts pour la patrie, aux grands artistes, musiciens, écrivains. On allume surtout la lumières  parfois on dépose des fleurs aussi. Et je ne suis pas la seule à acheter 10-20 photophores supplémentaires pour déposer sur les tombes abandonnées où plus personne ne vient.

    Les photos suivantes proviennent de Cimetière Powązkowski (Powązki) à Varsovie. C'est un haut lieu de mémoire et le cimetière emblématique de ma ville.
    1918….








    Adam Hanuszkiewicz - un grand acteur et metteur en scéne 

    Gustaw Holoubek, un autre grand nom de théâtre et film

    Powązki c'est un cimetière plein de sculptures classées 

    Pour les victimes de camps de concentration

    Morts dans l'insurrection de Varsovie en 1944


    Zbigniew Herbert - un grand poète

    Un croix à la memoire de victimes de Katyn.
    C'est à Katyn en Russie actuelle que les soviets ont executé
    sans jugement plusieurs miliers des officiers et civils polonais en 1940
    (Pour lire plus sur wikipedia, cliquez ici)

    Encore une photo les tombes des jeunes morts dans l'insurrection de Varsovie en 1944


    Czeslaw Niemen - un chanteur 


    Aleja Zasłużonych - notre panteon dans Powązki


    Pour ceux qui veulent lire un peu plus sur Powązki : cliquez ici

    Merci de m'avoir accompagné dans cette promenade...

    czwartek, 30 października 2014

    Degustacja win burgundzkich po belgijsku...

    Co według was potrzebne jest  do udanej degustacji? 

    Oczywiście konieczne są (dobre) wina i osoby chętne do ich poznawania. 

    Ale tym to decyduje moim zdaniem o udanej degustacji jest osoba, która będzie wina prezentowała, wyjaśniała, opisywała. 

    I do tego jeszcze dobrze by było, żeby osoba taka robiła to nie tylko ze znawstwem, ale i z pasją. 




    W degustajach win mialam okazje oczystniczyc juz niekiedy, ale po raz pierwszy udalam sie na platna, zorganizowana degustacje w Brukseli polaczona z wykwitna jakby nie bylo kolacja. 
    Tego typu imprezy nazywane są na ogół "atelier de vin". 

    Wczorajsze atelier mialo zaprezentowac wina Burgundii z okolic Baune i prowadzone było przez znanego belgijskiego enologa i dziennikarza Erica Merny.

    Burgundię znam slabo, więc z nieukrywaną ciekawością słuchałam prawdziwego wykładu o specyfice winnic burgundzkich, porównując z mą dotychczasową wiedzą o innych regionach francuskich, gdzie dominują winnice.
    Jeden ze stołów przygotowany to czesci degustacyjnej : dokumentacja przed każdym gościem, kilka różnych kieliszkow, szklanka na wodę do przepłukiwania ust, chleb (na "zagrychę" gdyby ktoś potrzebował wzmocnienia sił) i miseczka na resztki.  To nie konkurs dla specjalistów, tylko (płatna) degustacja dla szerokiej publicznosci, więc nikt nie miał zamiaru próbowanych win wypluwać :)


    Szczegółowe informacje, o każdym z degustowanych win czekały na każdego uczestnika.

    Burgundia jest stosunkowo niewielkim regionem a jej "stolica" jest znane wam niewątpliwie  z produkcji musztardy miasto Dijon.

    Winnice burgundzkie liczą aktualnie 28715 ha powierzchni uprawnej i stanowią zaledwie 3% francuskich winnic.
    To bardzo mało i dlatego głównym atutem win burgundzkich musi pozostać ich wyjątkowa jakość.

    W Burgundii dominują dwa szczepy winorośli : chardonnay i pinot noir. 
    Nie nazwy winorośli ważne są  na etykietach win z Burgundii, lecz nazwy miejscowości, wzniesień, czasem wręcz zboczy, na których rosną.  


    Scan mapki na jednej z otrzymanych broszurek


    Z grubsza w Burgundii wyróżnić można 5 regionów winnych:

    Chablis
    Côte de Nuits
    Côte de Beaune
    Côte Chalonnaise
    Mâconnais

    Degustowane przez nas wina pochodziły z Côte de Beaune z istniejacej od 130 lat domeny  Joseph Drouhin (strona web klik tu a ich FB klik tu), jednej z najwiekszych (73 ha) w Burgundii.

    Najpierw były trzy wina białe  nastepnie trzy wina czerwone. 
    O każdym z nich Eric Merny, a nastepnie Jean-Pierre Crospan z Domeny Joseph Drouhin opowiadali dokladnie co, jak i dlaczego. 
    Nie potrafilabym tego oczywiscie powtorzyc, ale moim celem jest opisanie samej degustacji, a nie sprawozdanie z wykladu. 
    Obaj panowie przeplatali swe wyjasnienia ciekawostkami i anegdotami i widac bylo, ze te opowiesci sprawiaja im prawdziwa przyjemnosc.

    Dowiedziałam sie np, że beczki nazywane w Bordeaux "barrique", w Burgundii określane są mianem "pièce" i jesli chcecie przychylnie do siebie usposobić Burgundczyka, to broń Boże, nie strzelcie gafy mówiąc o ichniejszej beczce "barrique".
    No i należy wiedzieć, że "barrique" z Bordeaux ma pojemność 225 l, a "pièce" z Bourgundii ma 228 l, czyli 3 litry wiecej (!).

    Côte de Beaune 2012
    Chardonnay, parcela 3 ha, przycinanie : guyot* ;
    podawać w temperaturze 13°,
    przechowywać 3 do 5 lat (cena ok 22 € za butelkę)






























    * o różnych sposobach przycinania winnic pisałam już na blogu KLIK TU

    Meursault 2012
    Chardonnay, przycinanie typu "guyot"
     podawać w temperaturze 13°; przechowywać 4 do 15 lat (cena ok 40€ za butelkę)

    Puligny-Montrachet Folatières 2010 
    Chardonnay,  przycinanie typu "guyot" (trochę na ten temat pisalam TU);
     podawać w temperaturze 13°; przechowywać 5 do 25 lat (cena ok 70€ za butelkę)


    Chorey-les-Baune 2012
    Szczep winorośli Pinot Noir; parcela 1,3 ha; srednia wieku winorośli 53 lata; przycinanie typu "guyot";
    podawać w temperaturze 16°; przechowywać 5 do 6 lat (cena ok. 19 €)


    Pommard Rugiens 2010 Premier Cru
    Szczep winorośli Pinot Noir; przycinanie typu "guyot" ; podawać w temperaturze 16 °; przechowywac 8 do 20 lat (cena ok. 67€)


    Beaune Champimonts 2009 Premier Cru
    Szczep winorośli Pinot Noir; parcela 0,30 ha; średnia wieku winorośli 11 lat; przycinanie typu "guyot"; podawać w temperaturze 16°; przechowywać 8 do 15 lat (cena ok 50 €)

    ****

     Po części "degustacyjnej " goście przeszli do sali restauracyjnej obok, gdzie czekały już na nich nakryte do kolacji stoliki.




    Menu oczywiście nawiązywało do Burgundii :
    ślimaki, musztarda, czarna porzeczka  i naturalnie wina :)

    Przystawka: Croute des noisette, fricasse des escargots de Bourgogne, pousses d'épinards,  jus à l'ail des ours
    (po naszemu: chrupek z orzechów laskowych, slimaki z młodymi pędami  szpinaku i z sosem z czosnku niedzwiedziego

    Przyjrzyjcie się nieco dokładniej , ślimaki były bez skorupek :)

    Danie główne: Lapereau farci, oignons grelots, quelques champignons de bois,  moutarde de Dijon, czyli zajączek (bo młody) faszerowany; cebulki białe, grzyby leśne i musztarda z Dijon 





    Deser : Déclinaison autour de cassis, czyli wariacje na temat czarnej porzeczki (tez symbol Burgundii)
    Mus, sorbet i gruszka marynowana w nalewce z czarnej porzeczki.




    I na tym zakończył się ten ciekawy i pełen nowych wrażeń brukselski wieczór. 
    A był on o tyle ciekawszy, że zupelnie przypadkowo przy kolacji siedziałam obok naszego Cicerone - Erica Merny, który kontunuowal swe opowieści o europejskich winach między jednym a drugim kęsem  burgundzkiego menu :)

    I choć pewnie nigdy nie zakupię tak drogich butelek wina, to prawdziwą radość sprawiła mi możliwość ich poznania i skosztowania w towarzystwie  40 innych zainteresowanych winami osób  z różnych części Europy (Bruksela jest miastem bardzo kosmopolitycznym:)

    ***

    A czy wam zdarzyło się uczestniczyć w tego typu degustacjach czy też atelier win? 
    Czy wyglądały podobnie?

    wtorek, 28 października 2014

    Lyon - Bazylika Notre-Dame de Fourvière i jej dwa polskie akcenty




    Kto choć raz był w Lyonie, ten zrozumie dlaczego miejscem, które warto zobaczyć na samym początku, jest położona na wzgórzu Fourvière Bazylika. 

    W październiku miałam okazję pojechać ponownie do Lyonu. Pisze ponownie, bo byłam tam już kiedyś służbowo, ale właściwie to powinnam napisać pierwszy raz, bo wówczas nie miałam czasu pójść nawet na półgodzinny spacer. 
    Tym razem również czasu wiele nie miałam, bo pojechaliśmy w konkretnym celu i tylko większą część niedzieli miałam na "oswajanie miasta". A nie było łatwo, bo akurat w niedzielę lało jak z cebra przez prawie cały ranek. 

    W związku z tym zwiedzanie Bazyliki na wzgórzu Fourvière okazało się idealnym rozwiązaniem. Zresztą nawet i bez deszczu warto zaczynać poznawanie Lyonu od tego właśnie wzgórza. 
    Po pierwsze roztacza się stamtąd piękna panorama na cały Stary Lyon. 
    Po drugie jest to miejsce emblematyczne dla Lyonu, a oprócz tego według mnie historia i rola Bazyliki ma wiele wspólnych elementów z historią Sacre-Coeur w Paryżu. 
    No i po trzecie, dla nas Polaków, miłe są dwa polskie akcenty. Wewnątrz, w krypcie znajduje się kopia obrazu Panienki Częstochowskiej (od 2002 roku), a na dziedzińcu przed Bazyliką stoi pomnik Św. Jana Pawła II.




    Jeśli macie czas i pogoda dopisuje, to najlepiej wejdźcie na wzgórze Fourvière piechotą wspinając się malowniczymi uliczkami.
    Myśmy nie mieli ani czasu, ani przyjaznej pogody, więc wybraliśmy szybki wjazd kolejką z bezpośrednią przesiadką z metra (ten sam bilet na transport miejski). W zasadzie to to samo co metro , tyle że jedzie po zboczu :)
    I to już pierwsze podobienstwo z Montmartrem i Sacre-Coeur, choć tam kolejka jest malutka i nie połączona z metrem.


    Bazylika w Lyonie została wybudowana w tym samym okresie co Sacre-Coeur (po 1870), ale nie z tych samych powodów.
    Paryska świątynia była podziękowaniem za upadek Komuny Paryskiej. 
    Lyońska zaś została przyobiecana Panu Bogu przez Arcybiskupa Lyonu de Genouilhac wraz z modlitwami, by pruska armia nie dotarła do miasta Lyonu (wojna francusko-pruska 1870). Prusacy do nie dotarli do Lyonu i to Pierre Bossan, lyoński architekt, który opracował plany dziękczynnego kościoła mieszając elementy bizantyjskie ze średniowiecznymi.



    Główne wejście od strony wzgórza i wyjścia z kolejki.
    Fasada główna w remoncie, który trwa "nie od wczoraj" i na pewno "jutro" się nie zakończy.




    Gdy podejdziecie już do wejścia głównego, przyjrzyjcie się dobrze fasadzie,
    bo jest bardzo ozdobna i warta uwagi.

    Dla osób francuskojęzycznych ciekawe mogą być wycieczki z historykiem,
    który pokaże wam miejsca normalnie niedostępne dla turystów. Bardzo żałowałam, ze nie mogłam w takim zwiedzaniu uczestniczyć, czyli mam konkretny powód by do Lyonu jeszcze powrócić:)



    Oglądając Bazylikę z zewnątrz można powiedzieć, że jest bardzo ozdobna. Co zaś potem powiedzieć o wnętrzu? Jest ono bogato zdobione i doprawdy aż przeciążone dekoracjami. Mozaiki, witraże, rzeźby i malowidła są dosłownie wszędzie. Można tam spędzić dni i tygodnie na oglądaniu dekoracji i chyba i tak wszystkiego człowiek nie dostrzeże.




    Bazylika jest poteznym osrodkiem maryjnym wiec i na glownym oltarzy dominuje rzezba NMP z dzieciatkiem.

    Do oglądania tych wszytkich dekoracji przydałaby się porządna lornetka, bo każdy element ma swe znaczenie i symbolikę.

    Witraże wprawdzie nie są średniowieczne, bo mają nieco ponad sto lat, ale potrafią nas urzec swym pięknem.
    Pogoda była chmurna a i tak wyglądały niesamowicie. Muszą wyglądać wręcz nieziemsko przy słonecznej pogodzie i pewnie o to właśnie artystom chodziło:)
    Zoom na jedna z mozaik na suficie...




    Z nawy glownej schodzimy nastepnie do ogromnej krypty podziemnej, ktora zaskakuje nas swymi rozmiarami i …. iloscia obrazow (kopii) z rownych osrodkow maryjnych na swiecie….



    Schodzac do krypty Św. Józefa schody pozwalają nam tam wejść na wysokości połowy krypty (prawy bok) i schodząc dostrzegamy coś jakby znajomego...

    Na prawo od schodow oltarz krypty...


    A na lewo inne schody , tym razem umieszczone centralnie naprzeciwko oltarza...


    Środek lewego boku krypty. Coś co z dala wydawało nam się znajome…. okazuje się kopią obrazu naszej Czarnej Madonny  z Częstochowy… Przez chwilę aż trudno w to uwierzyć, gdy się nie jest uprzedzonym…
    W krypcie  od lat umieszczane są kopie obrazów NMP z różnych znanych ośrodków maryjnych…
    Częstochowa odgrywa tu rolę szczególną i od 2002 roku w krypcie w Lyonie podziwiać można tę wspaniałą kopię.

    Maryjo Królowo Polski módl się za nami…. (podpis po francusku i po polsku)





    Ołtarz w Krypcie Św. Jozefa



    Dookoła ołtarza w krypcie umieszczone są mozaiki z różnorakimi zwierzętami… 





    Kopia Obrazu Matki Bożej płaczącej krwawymi łzami (z Györ na Węgrzech)


    Kopia tamulskiej Notre-Dame de Valankanni








    Notre-Dame de Guadeloupe,
    umieszczona w krypcie podczas uroczystej ceremonii 31 maja bieżącego roku (2014





    Pomnik Sw. Jana Pawla II na dziedzińcu przed Bazylika upamiętniający jego wizytę w 1986 roku.



    Obchodząc Bazylikę dookoła trafiamy na najpiękniejszą panoramę Lyonu… z wysokości około 100 metrów ponad miastem spoglądamy na rzeki Saonę i Rodan (Rhône) i ogrom lyońskiej metropolii. Nawet przy ulewnym deszczu widać wszystko jak na dłoni. 





    Na samym wzgórzu warto pozostać dłużej, by zwiedzić muzeum gallo-rzymskie, teatry rzymskie i park archeologiczny… 
    Na nic z tego nie miałam już czasu, kolejny wiec powód do nowej wizyty w Lyonie :)



    Widok na Bazylikę od dołu od strony rzeki Saonę.

    Jeden z mostów na rzece Saonie.




    Na koniec kilka jeszcze zdjęć z jednej z restauracji przy Placu Bellecour, na którym dominuje pomnik Ludwika XIV na koniu.













    Przystawka :
    "Saucisson lyonnais revisité dans un velouté de champignons à l'anis  surmonté de roquette"
    Krótko mówiąc :
    Kiełbasa lyońska w sosie grzybowym z rukolą :))





    Danie główne (typowe) :
    "Quenelle* de brochet, sauce homardine",

    czyli z grubsza :
    Rodzaj knedla z rybą w sosie z homara :)

    (Nie stałam się fanka quenelles, jakos mi "nie leżą")

    * quenelle (fr) pochodzi z niemieckiego "knödle", a stad już prawie jesteśmy u naszych południowych sąsiadów, gdzie jada się knedle :)

    A na deser nie słodycze, ale połowa sera Saint-Marcellin z krowiego sera (cały ser to ok 80g)
    Jest to jeden z najstarszych francuskich serów, bo pierwsze wzmianki o nim sięgają  XV wieku.


    *****

    A na koniec mała podpowiedź o tym gdzie spędziliśmy wieczór poprzedzający niedzielną wizytę w lyońskiej bazylice…


    Ale na ten temat będę mogła napisać dopiero za jakieś trzy tygodnie…
    Cierpliwosci :)